Statua ma być częścią stałej ekspozycji, składającej się pięciu dzieł sztuki w ramach tzw. „szlaku rzeźb” w centrum miasta. Projekt sponsoruje rząd sumą w wysokości 1 miliona funtów. Kontrowersyjna rzeźba ma stać w bliskiej odległości od katedry, centrum handlowego i wejścia do nowego muzeum miejskiego. Do tej pory do władz miasta wpłynęły przynajmniej trzy formalne skargi.
„Jak to możliwe myśleć, że ustawienie boga słońca w centralnym miejscu chrześcijańskiego kultu w mieście i dzielnicy, mogłoby być akceptowalne – napisała jedna z protestujących osób. – Jest to w najlepszym wypadku niewrażliwe, a w najgorszym próbą drwiny z chrześcijaństwa, katedry i wszystkiego, co ona reprezentuje. Czy to precedens?”. Dalej protestujący pyta, czy takie „obraźliwe figury” staną w pobliżu innych centrów kultu i to nie tylko chrześcijańskich.
Kolejna osoba też stwierdziła, że ustawienie rzeźby będzie oznaczać „całkowitą drwinę z chrześcijańskiej wiary”, a sam pomysł jest „bardzo zły”. Dodała, że dzieło „należy umieścić gdzie indziej, jeśli w ogóle”.
Inspiracją dla powstania figury był XIX-wieczny przyrodnik i działacz na rzecz ochrony przyrody Charles Waterton. Otworzył on pierwszy na świecie rezerwat przyrody w swojej posiadłości. Był także sponsorem Wakefield Museum w mieście, w którym znajduje się jego kolekcja wypchanych zwierząt.
Nawiązując do XIX-wiecznego przyrodnika trzeci protestujący stwierdził: „Jeśli rzeźba ma związek z Watertonem, to należy pamiętać, że on sam był pobożnym chrześcijaninem i nie opowiadałby się za czymś takim”. Jego zdaniem władze powinny wziąć pod uwagę „powszechne i negatywne konotacje religijne” i zwrócił się o znalezienie „bardziej stosownego miejsca” dla dzieła, aby zapobiec niepotrzebnemu cierpieniu”, jakie może ono wywoływać u modlących się w katedrze.
Chris Tomlinson z „Breitbart” zwraca uwagę na ciekawy kontekst całej sprawy: w lokalnej szkole w Wakefield zawieszono czterech uczniów za to, że „lekko podarli i poplamili egzemplarz Koranu zakupionego przez jednego z chłopców”. Choć zniszczenia były niewielkie, poważnie potraktował je miejscowy imam. Wezwał on do spotkania społeczności muzułmańskiej z policją, dyrektorem szkoły i rodzicami.
„Najdrobniejszy brak szacunku jest nie do przyjęcia – stwierdził imam – nie będzie tolerowany w żadnym momencie, w żadnym mieście, w żadnym kraju przez jakiegokolwiek muzułmanina i tak ta sprawa wygląda”. Obecna na spotkaniu matka jednego z chłopców, która wystąpiła w chuście na głowie, gorąco przepraszała jednocześnie tłumacząc się, że jej syn ma autyzm, a w ostatnim czasie otrzymał liczne groźby śmierci.
