W okolicy miejscowości Trzebień spadł we wtorek wieczorem wojskowy dron zwiadowczy. Jego upadek zauważył przechodzień, który zaalarmował służby. Podczas rozbicia się bezzałogowca nie doszło do eksplozji ani pożaru. W zdarzeniu nikt nie ucierpiał. Pełnomocnik rządu ds. bezpieczeństwa przestrzeni informacyjnej, minister Stanisław Żaryn poinformował dziś, że dron nie należy do wrogich Polsce sił, a incydent nie rodzi zagrożeń dla bezpieczeństwa kraju.

Okoliczności znalezienia maszyny przedstawił w rozmowie z polsatnews.pl st. bryg. Piotr Pilarczyk, rzecznik PSP w Bolesławcu.

 „Osoba zawiadamiająca twierdziła, że widziała spadający obiekt, który może być małym samolotem bądź bezzałogowcem. Straż pożarna pojechała na miejsce, gdzie rozpoczęto poszukiwania. W międzyczasie pojawił się przedstawiciel wojska amerykańskiego i poinformował, że jest to ich obiekt. Wspólnie go odnaleziono”

- powiedział.

Amerykańscy żołnierzy utracili kontakt z dronem w czasie lotu szkoleniowego. Później ten rozbił się w terenie leśnym.