Josh mówił w szkole o tym, że istnieją dwie płcie i sprzeciwiał się korzystaniu przez transpłciowych uczniów z toalet dla dziewcząt. W listopadzie ub. roku szkoła zawiesiła ucznia informując, że będzie mógł wrócić na zajęcia dopiero, kiedy wycofa się ze swoich opinii. Po dłuższej przerwie uczeń wrócił do szkoły i spotkał się z wicedyrektorem. Chwilę później został aresztowany i oskarżony o wtargnięcie na teren szkoły.

- „Chodziło o uczniów płci męskiej korzystających z żeńskich toalet, dysforię płciową i karmienie piersią przez mężczyzn. Wszyscy dzielili się swoimi opiniami na ten temat, każdy uczeń, który chciał, brał w tym udział, także nauczyciel”

- relacjonuje Josh.

- „Powiedziałem, że są tylko dwie płcie i że urodziłeś się jako mężczyzna lub kobieta, i to wpędziło mnie w kłopoty. A potem powiedziałem, że gender nie przebija biologii”

- dodaje.

Prawnik licealisty przekazał, że szkoła żąda od niego zaprzestania używania imion transpłciowych uczniów, które nosili oni przed zmianą płci. Ma też pogodzić się z wykluczeniem z dwóch popołudniowych zajęć, na które uczęszczają dwie osoby transpłciowe, niepochwalające jego przekonań.

Josh zapewnia jednak, że nigdy nie zwracał się do żadnego transpłciowego ucznia jego poprzednim imieniem. W rozmowie z „The Epoch Times” wskazał, że usłyszał w szkole, iż jego obecność będzie „szkodliwa dla fizycznego i psychicznego samopoczucia” uczniów transpłciowych.

- „Nie każdemu się podoba to, co mówię, ale to nie sprawia, że uprawiam bullying czy kogoś nękam. Oni wyrażają swoje przekonania, a ja swoje. Moje najwyraźniej nie pasują do narracji”

- powiedział licealista, zapowiadając skierowanie sprawy do trybunału praw człowieka w Ontario.