Fronda.pl: Europoseł Robert Biedroń triumfalnie obwieścił w mediach społecznościowych sukces proaborcyjnej misji specjalnej, z jaką wyruszyła do Finlandii kilkuosobowa, skrajnie lewicowa delegacja z nim na czele. W Helsinkach mieli oni usłyszeć od fińskiej premier Sanny Marin deklarację o „darmowej aborcji dla Polek w Finlandii” w przypadku, jeśli Marin utrzyma się o steru rządów po przyszłomiesięcznych wyborach.
Dr Bartłomiej Wróblewski (doktor nauk prawnych, poseł PiS): Stanowisko skrajnie lewicowych polityków w tej sprawie jest znane. Są oni przeciwni konstytucyjnej ochronie życia ludzkiego, jaka w Polsce ma miejsce od pierwszej połowy lat 90. Przedstawiciele polskiej lewicy najpierw w 1956 roku wprowadzili aborcję ze względów społecznych, a później konsekwentnie przeciwstawiali się przywróceniu ochrony życia prenatalnego już w latach 1989-93. Dalej protestowali przeciwko orzeczeniu Trybunału Konstytucyjnego z 1997 roku, który uznał niekonstytucyjność aborcji ze względów społecznych. Podobnie było również po orzeczeniu TK w roku 2020, gdy Trybunał orzekł o sprzeczności z Konstytucją aborcji eugenicznej. Spór o kształt regulacji prawnych chroniących prawo do życia trwa oczywiście w wielu miejscach na świecie, podobnie jest w Polsce.
Robert Biedroń i reprezentowane przez niego środowiska skrajnej lewicy nie są w stanie zmienić obowiązującej w Polsce Konstytucji, więc szukają sojuszników za granicą dla swoich działań wymierzonych w ochronę życia. Czy i co Robert Biedroń uzyskał u urzędującej premier Finlandii Sanny Marin - nie wiemy. Znamy tylko jego relację. Zgodnie z nią ogłoszone przez niego porozumienie będzie realizowane w przypadku kolejnego wyborczego zwycięstwa formacji urzędującej premier Finlandii Sanny Marin, a więc jeśli relacja jest rzetelna dotyczy spraw przyszłych i niepewnych. Raczej więc chodzi o formę zaakcentowania przez Biedronia swojej aktywności w prezentowaniu proaborcyjnych poglądów, również na arenie międzynarodowej, a zarazem dodania sobie swego rodzaju politycznego prestiżu poprzez spotkanie z szefową rządu jednego z europejskich państw.
Tylko jaki właściwie mandat ma Robert Biedroń do zawierania tego rodzaju „porozumień” dotyczących polskich obywateli z władzami innego kraju? I jak powinno w tej sytuacji zachować się państwo polskie czy nawet nasz wymiar sprawiedliwości wobec polskiego europosła, który lobbuje w obcym państwie na rzecz tego, by Polki mogły poza granicami naszego państwa łamać obowiązujące w Polsce prawo czy zapisy Konstytucji RP?
Niestety istotna część polityków obozu lewicowo-liberalnego działa przeciwko polskiemu państwu, jego interesom, a także wbrew przepisom polskiej Konstytucji. Dotyczy to nie tylko kwestii ochrony życia, ale również choćby nadrzędności zapisów polskiej Konstytucji nad prawem unijnym. Podobnych sytuacji mieliśmy już wiele, na przykład w Parlamencie Europejskim. W przypadku polskich polityków mamy do czynienia z elementarnym brakiem lojalności wobec naszego państwa i Konstytucji. Być może - choć to należałoby oceniać w każdym przypadku osobno - w niektórych przypadkach dochodzi również do naruszenia prawa.
Niestety jest też prawdą, że niektóre zagraniczne rządy wspierają funkcjonowanie w Polsce organizacji, które w swej agendzie mają forsowanie zmian obyczajowych, czy też właśnie występowanie przeciwko prawu do życia w kształcie gwarantowanym przez Konstytucję RP.
Informację o rzekomym porozumieniu z fińską premier ws. „darmowej aborcji dla Polek” w Finlandii, zamieścił w social mediach, podpinając ją oficjalnie do wglądu Sannie Marin – nie tylko Biedroń, ale również inni polscy lewicowi politycy. Póki co, nie ma żadnego odniesienia się do tej sprawy ze strony premier Finlandii. Czy jednak Marin w ogóle powinna składać tego rodzaju obietnice i niejako ingerować tym samym we wspomnianym zakresie w polskie sprawy?
Politycy sprawujący władzę spotykają się z politykami opozycji, szczególnie gdy istnieje zbieżność poglądów i programów. Jest to jak najbardziej przyjętą praktyką. Inną rzeczą byłyby deklaracje dotyczące naruszania polskiej Konstytucji. Należałoby je odczytywać nie tylko jako kontrowersyjne, ale wręcz nieprzyjazne wobec państwa polskiego i wymierzone w nasz porządek prawny. Natomiast świadomie używam tutaj trybu warunkowego, bo przecież nie wiemy jak w rzeczywistości wyglądała ta rozmowa delegacji polskiej Lewicy z szefową fińskiego rządu. Należałoby więc zapewne oczekiwać jakichś wyjaśnień ze strony premier Marin na temat tego, czy i jakie zobowiązania w całej tej sprawie podjęła.
Czy nie mamy tu jednak do czynienia również z pewnego rodzaju skandalem dyplomatycznym? Potrzebna będzie, Pana zdaniem, jakaś oficjalna reakcja polskiego rządu w tej kwestii? I czy ambasador Finlandii powinien zostać wezwany w tej sprawie na rozmowę do naszego MSZ?
Pozostawiam tę sprawę kierownictwu ministerstwa spraw zagranicznych. Resort ma szerszą wiedzę na ten temat, a także wie więcej o praktyce w takich przypadkach. Zakładam, że rozważy, czy należy podejmować jakieś działania wyjaśniające. Musimy się tu zdać na wyczucie dyplomatyczne oraz roztropność ministra spraw zagranicznych Zbigniewa Raua.
Już za kilka dni Sejm zajmie się złożonym przez Fundację Życie i Rodzina, a wspartym podpisami 150 tysięcy Polaków, obywatelskim projektem uszczelniającym obowiązujący obecnie zakres ochrony życia w Polsce. Jak tłumaczą projektodawcy - ustawa „Aborcja to zabójstwo” ma wyposażyć prokuratorów w nowe narzędzia, dzięki którym można będzie stawiać zarzuty nie tylko pojedynczym osobom parającym się pomocnictwem w nielegalnym procederze abortowania dzieci poczętych, ale i tym, którzy to pomocnictwo organizują w sposób systemowy. Co Pan sądzi na temat tego projektu i jak powinien zachować się w tej sprawie podczas przyszłotygodniowego głosowania w Sejmie obecny obóz rządzący?
Sprawa oczywiście jest ważna, bo dotyczy ochrony życia. W Polsce istnieją przepisy, które pozwalają organom państwa reagować w sytuacji, gdy ktoś namawia czy pomaga w dokonaniu aborcji. Niestety często nie są egzekwowane. W większym stopniu z powodu braku woli, niż z racji braku przepisów.
Od wielu lat jestem oddany sprawie pro-life. Dla mnie w tym momencie najważniejszą rzeczą jest wykonanie niezrealizowanych jeszcze wytycznych Trybunału Konstytucyjnego z 22 października 2020 roku. Trybunał podkreślił, że pewnym korelatem prawa do życia nienarodzonych są pozytywne obowiązki państwa, dotyczące wsparcia osób chorych i niepełnosprawnych, a także ich rodzin. Brakuje opieki perintalnej i innego wsparcia dla kobiet i rodzin, szczególnie w przypadku trudnych ciąż, a także po urodzeniu ciężko chorych i niepełnosprawnych dzieci. I to jest dziś najbardziej potrzebna zmiana. Tym bardziej, że jest to często przez środowiska proaborcyjne stawiane jako zarzut, że ochronie prawa do życia nie towarzyszy wystarczająca ochrona godnego życia kobiet i osób z najcięższymi niepełnosprawnościami. W tej sprawie stawką jest nasza wiarygodność. Dlatego jako Parlamentarny Zespół na rzecz Życia i Rodziny uważamy za ważne przyjęcie ustawy przygotowanej przez posła Michała Wójcika dotyczącej opieki perinatalnej. Sami też przygotowaliśmy szerszy projekt obejmujący m.in. 20-tysięczny zasiłek finansowy oraz inne instrumenty wsparcia. Bez decyzji politycznej żadna z tych spraw się niestety nie zrealizuje.
Wydaje się, że będzie nam trudno nie tylko wzmacniać, a przecież temu służyć ma wspomniana inicjatywa obywatelska, ale i utrzymać poziom ochrony życia w Polsce jeśli nie będziemy wiarygodni. I to zdaje się być dzisiaj zdecydowanie najważniejszą sprawą.
Bardzo dziękuję za rozmowę.
