Prezydent Andrzej Duda i premier Donald Tusk przebywają w Waszyngtonie, gdzie dziś wieczorem w Białym Domu przyjmie ich prezydent Stanów Zjednoczonych Joe Biden. Wizyta wpisuje się w obchody 25. rocznicy przystąpienia Polski do Sojuszu Północnoatlantyckiego oraz przygotowania do spotkania przywódców państw NATO w Waszyngtonie. Głównym tematem jest trwająca na Ukrainie wojna i odpowiedź na potencjalną agresję ze strony Rosji skierowaną przeciwko Sojuszowi.
Przed spotkaniem z amerykańskim przywódcą, premier Donald Tusk udzielił wywiadu stacji TVN24, w którym był pytany, czy w kontekście różnych scenariuszy dot. rosyjskiej agresji, bierze pod uwagę konieczność prowadzenia przez Polskę walki „o przetrwanie i istnienie”. Szef rządu podkreślił, że z uwagi na nasze położenie geograficzne, „musimy być świadomi, że wypieranie tego, co się dzieje wokół nas, nie zwiększa naszego bezpieczeństwa”. Ocenił jednak, że „Polska nie jest bezpośrednio zagrożona”.
- „Zdarzają się, jak wiemy, incydenty, szczególnie w powietrzu. Nie ulega wątpliwości, że Rosja nie jest i nie będzie w przyszłości pokojowo nastawiona do zachodu, do NATO, a szczególnie do zachodniej flanki NATO, w tym do Polski. Ale wydaje się ciągle bardzo mało prawdopodobne, aby Rosja zdecydowała się na otwarty konflikt z NATO”
- stwierdził.
Premier @DonaldTusk podczas wywiadu dla @tvn24: Moim zadaniem nie jest wprawiać naszych rodaków w zły nastrój. Jest wystarczająco dużo niepokoju, żeby jeszcze jakąś narracją go wzmacniać. Polska nie jest bezpośrednio zagrożona. pic.twitter.com/BCEOleS0tE
— Kancelaria Premiera (@PremierRP) March 12, 2024
Nawiązując do trwających w USA sporów, Donald Tusk zwrócił uwagę, że w Polsce stosunek do trwającej wojny jest wyłączony ze sporu politycznego.
- „Bardzo chciałbym, żeby nasi sojusznicy, w tym Stany Zjednoczone mogły powiedzieć to o sobie. Że niezależnie od tego, kto rządzi, kto wygra wybory, kilka rzeczy jest stałych i nienaruszalnych, w tym solidarność wynikająca z więzi transatlantyckich”
- powiedział.
Szef rządu mówił również o konieczności usamodzielnienia się Europy.
- „Powoli rodzi się świadomość, że Europa musi być coraz bardziej samodzielna, dojrzała, że okres militarnego, geopolitycznego dzieciństwa i wczesnej młodości jest za nami”
- stwierdził.
