Przewodniczący Platformy Obywatelskiej udzielił wywiadu „Super Expressowi”, w którym przekonywał, że udało się odzyskać pozycję Platformy Obywatelskiej.

- „Ja nie mam żadnych złudzeń. Ja nie obracam się w świecie iluzji. Udało się odbudować pozycję PO i jesteśmy główną alternatywą wobec PiS-u. Cała scena polityczna podzieliła się na pół (…) Rządy Kaczyńskiego i PiS bywają groteskowe i wyglądają czasami jak parodia groźnych reżimów i powiedzenie, że rządy PiS-u to dyktatura byłoby przesadą”

- mówił.

Podkreślał, że do wyborów idzie, aby je wygrać.

- „Ja też nie jestem samobójcą, ja bardzo chcę wygrać te wybory”

- stwierdził.

Polityk odniósł się do planów utworzenia komisji weryfikacyjnej, która będzie miała zająć się wpływem Kremla na decyzje podejmowane przez polskich polityków. W jego ocenie to inicjatywa skierowana przeciwko niemu, dlatego powinna nazywać się „dopaść Tuska”. Zapewnił jednak, że po wyborach to on zrealizuje program „cela plus” i rozliczy polityków Zjednoczonej Prawicy. Zapowiedział przy tym, że Platformie Obywatelskiej uda się po wyborach nakłonić do współpracy prezydenta Andrzeja Dudę.

- „Wygramy wybory i prezydent będzie słaby. (…) Sytuacja w relacji przyszły rząd-prezydent zmieni się diametralnie. Ja nie zakładam, że prezydent Duda będzie dalej brnął w te dwuznaczne, a czasami wprost niekonstytucyjne działania, w momencie kiedy zniknie parasol PiS. Jestem przekonany, że po wygranych wyborach skłonimy prezydenta do współpracy”

- przekonywał.

W 48 godzin po wyborach natomiast Donald Tusk chce zrobić „porządek w mediach publicznych”.