Europoseł Platformy Obywatelskiej Radosław Sikorski zasugerował we wtorek, że atak na gazociągi Nord Stream mogły przeprowadzić Stany Zjednoczone. Polityk opublikował zdjęcie z miejsca wycieku podpisane: „Thank you, USA”. Później powoływał się na wypowiedź prezydenta Joe Bidena, który zapewnił, że nie dopuści do uruchomienia gazociągu Nord Stream 2. Wpis Sikorskiego natychmiast podchwycił Kreml, a Departament Stanu USA oskarżył polskiego europosła o wpisywanie się w dezinformację Kremla.
Okazuje się jednak, że nieodpowiedzialny wpis byłego szefa resortów obrony i dyplomacji to dla Platformy Obywatelskiej wcale nie tak wielki problem.
- „To nie był alkotwitt, jest to wpis niefortunny, ale nie będzie miał żadnego poważniejszego wpływu na losy świata i losy Polski”
- stwierdził na antenie RMF FM poseł Mariusz Witczak.
Parlamentarzysta przekonywał przy tym, że „nie zna drugiego tak antykremlowskiego polityka jak Radosław Sikorski”.
- „Jego pasją było przestrzeganie przed złymi relacjami różnych państw z Rosją”
- powiedział.
Tutaj Witczak ma rację. Radosław Sikorski przestrzegał przed izolowaniem Rosji. W 2018 roku polityk wyjaśnił swoje podejście do Moskwy w rozmowie z węgierskim portalem Valasz Online.
- „Robisz pozytywny ruch i czekasz na reakcję drugiej strony. Naszym pozytywnym ruchem było wycofanie polskiego veto wobec przyjęcia Rosji do OECD. To był ruch, który nic nas nie kosztował, ponieważ w naszym interesie jest zintegrowanie Rosji z zachodnimi instytucjami, których członkowie przestrzegają zasad”
- mówił.
Zaznaczył wówczas, że jego zdaniem, mimo aneksji Krymu, taka polityka nie okazała się klęską.
- „Nie, ponieważ zawsze trzeba próbować. Dokonałem również otwarcia w stosunku do Łukaszenki, bez wielkich nadziei, że to zadziała, a jednak zadziałało, ponieważ pomogło Łukaszence w jego manewrach wobec Moskwy”
- mówił.
