Oddział dowodzony przez Hryhorija Perehijniaka „Dowbeszkę-Korobkę po wejściu do liczącej 150 mieszkańców Parośli nakazał polskim mieszkańcom tej miejscowości położyć się na ziemi, po czym zostali oni związani.

Związanych Polaków zamordowano siekierami, nie oszczędzając kobiet i dzieci. Najmłodsza z ofiar zbrodni w Parośli miała kilkanaście miesięcy.

Z masakry ocalało zaledwie 12 osób.

Kilka miesięcy później, w lipcu 1943 roku Ukraińcy spalili wieś.

Zamordowani zostali pochowani we wspólnym grobie.

Dowódca oddziału, który dopuścił się zbrodni na Polakach - Perehijniak zginął już kilkanaście dni później, 22 lutego 1943 roku w Wysocku na Wołyniu w starciu z Niemcami.

W kolejnych miesiącach UPA z niebywałym okrucieństwem dokonywała kolejnych rzezi na Polakach.

Do największego nasilenia mordów doszło 11 i 12 lipca 1943 roku, kiedy to ataków dokonano aż w 150 miejscowościach powiatów włodzimierskiego, horochowskiego i kowelskiego.

W Kisielinie czy Porycku zabijano nawet ludzi zgromadzonych na modlitwie podczas niedzielnej Mszy św.

Szacuje się, że w latach 1943-44 na Wołyniu podczas okrutnych, masowych rzezi z rąk ukraińskich nacjonalistów zginęło nawet 60 tys. Polaków.