Dodatkowo, jak wynika z kontroli NIK aż 68 proc. z poddanych oględzinom schronów nie spełniała wymaganych warunków technicznych.

„Przyczyną tej sytuacji, jak ustaliła Najwyższa Izba Kontroli, jest przede wszystkim brak podstawowych przepisów wskazujących odpowiedzialnych za zarządzanie budowlami ochronnymi, określających ich niezbędne wyposażenie oraz wymogi techniczne, jakie muszą spełniać, czy choćby definiujących czym jest schron” – przekonuje NIK.

Zdaniem urzędników Najwyższej Izby Kontroli przyjęta przez Sejm, krótko po wybuchu wojny na Ukrainie, ustawa o obronie Ojczyzny, „de facto zlikwidowała w Polsce obronę cywilną”.

Jak dowiadujemy się z analizy zamieszczonej na stronie internetowej NIK, w przeciwieństwie do Szwajcarii, gdzie miejsc w schronach jest więcej niż mieszkańców. Polska należy do krajów o najniższym poziomie zabezpieczenia potrzeb obywateli pod tym względem.

W 2022 r. władze sześciu miast i gmin - Dęblina, Bogatyni, Krasnego, Żnina, Kędzierzyna-Koźla i Zdzieszowic nie zapewniły mieszkańcom żadnego miejsca ani w schronach czy ukryciach, ani w ukryciach do doraźnego przygotowania.

W Warszawie w doraźnych miejscach ukrycia schronienie mogłoby znaleźć nieco ponad milion osób, czyli 64 proc. wszystkich mieszkańców stolicy.

Podkreślono również, że pierwszą linię warszawskiego metra od stacji Kabaty do stacji Wierzbno zaprojektowano i budowano jako schron. W trakcie budowy i użytkowania zrezygnowano jednak z niektórych elementów wyposażenia i w konsekwencji nie zapewniono pomieszczeniom metra hermetyczności, co sprawia, że nie mogą być traktowane jako schron.

Jak czytamy w materiale opracowanym przez NIK, alarmujące są również wyniki badania przeprowadzonego przez Instytut Badań Rynkowych i Społecznych na zlecenie InfoSecurity24.pl, według którego ponad 80 proc. Polaków nie wie, gdzie w pobliżu ich miejsca zamieszkania znajduje się miejsce schronienia.

„Zarówno w schronach, jak i w ukryciach stwierdzono przypadki zdewastowania pomieszczeń, braku instalacji, zagruzowania lub trwałego zamknięcia wyjść ewakuacyjnych. Brakowało urządzeń filtrowentylacyjnych, a istniejące były niesprawne, niepoddawane konserwacji ani przeglądom serwisowym. W wielu przypadkach nawet jeśli filtropochłaniacze zainstalowano, to nie były wymieniane od kilkunastu lat” – czytamy.