Wojsko wciąż poszukuje obiektu, który w poniedziałek rano wleciał w polską przestrzeń powietrzną. Obiekt nie został wcześniej zestrzelony, ponieważ nie udało się go jednoznacznie zidentyfikować. Najpewniej był to rosyjski dron. W czasie dzisiejszej konferencji prasowej szef rządu był pytany czy wprowadzone zostaną zmiany w prawie dot. reakcji wojska na naruszenie naszej przestrzeni powietrznej.
- „Jestem otwarty. Możemy zmienić przepisy, jeśli obecne rzeczywiście utrudniają szybką reakcją. Jednak problem z zestrzeliwaniem ma często inny charakter. Po pierwsze to są bardzo często ułamki sekund, które na przykład uniemożliwiają sprawdzenie, czy nie jest to obiekt cywilny, zabłąkany samolot. Nasi sojusznicy też rekomendują – i ja to absolutnie rozumiem – pewną wstrzemięźliwość”
- wyjaśnił premier.
Nawet tę okazję przewodniczący Platformy Obywatelskiej wykorzystał do… uderzenia w prezydenta.
- „Jeśli rzeczywiście potrzebna jest jakaś nowa legislacja, to jestem gotów to zmienić natychmiast. Chyba nawet prezydent Andrzej Duda nie będzie tu przeszkadzał”
- powiedział.
Dalej Donald Tusk odniósł się do trwających poszukiwań.
- „Setki żołnierzy zostały zaangażowane w nieustanne poszukiwania śladów po tym dronie lub dwóch dronach, jak niektórzy sądzą. Ale ciągle nie ma 100-proc. pewności, że one wtargnęły w polską przestrzeń powietrzną. Nie wiemy czyje były, jeśli w ogóle były”
- stwierdził.
