Politycy opozycji totalnej oskarżają Zjednoczoną Prawicę i Telewizję Polską o przyczynienie się do zabójstwa Pawła Adamowicza, ponieważ media publiczne informowały o kontrowersjach związanych z jego majątkiem. Do oskarżeń tych dołączył wczoraj Donald Tusk.

- „Paweł Adamowicz został zamordowany, tutaj, w Gdańsku, dlatego, że przez długie tygodnie i miesiące nie tylko hejterzy anonimowi gdzieś w sieci, ale wielka państwowa, PiS-owska machina każdego dnia i tygodnia starała się wmówić ludziom, że Paweł Adamowicz to wcielenie zła”

- mówił były premier.

- „Ktoś kiedyś zauważył, że nazizm nie zaczął się od komór gazowych, to był ten najbardziej upiorny finał, ale zaczęło się od złego słowa (…) Każdy, kto zna trochę historię wojny rosyjsko-ukraińskiej i napaści Rosji na Ukrainę wie, ile słów w mediach publicznych rosyjskich pełnych pogardy, poniżających słów nienawiści padło, zanim do tej wojny doszło”

- dodawał.

Jeden z uczestników dyskusji zauważył wówczas, że sam Donald Tusk obiecał Pawłowi Adamowiczowi poprawę kultury debaty publicznej. Tymczasem, zauważył młody mężczyzna, na co dzień szef Platformy nie stroni od mowy nienawiści.

- „Pan mówił o tym hejcie, że to jest nieakceptowalne. A ja tak zauważyłem, że pan też powiedział… Padło słowo szczujnia, powiedział Pan o „najemnikach” i że nie można nazywać pracowników Telewizji Polskiej dziennikarzami. Mam wrażenie, że nie spełnia pan obietnicy danej prezydentowi Adamowiczowi o poprawieniu kultury debaty publicznej”

- powiedział.

W odpowiedzi Tusk stwierdził, że… „nie ma zamiaru kapitulować” i odda komuś, kto uderzy go w twarz.