Francuzi uzasadniali swoje weto wobec obłożenia rosyjskiego gigant metalurgicznego sankcjami, próbując przekonywać, że w samej Rosji uchodzi on za „mały biznes”.
„To nie ma sensu” – mówił wcześniej dyrektor generalny Airbusa Guillaume Faury.
Rzeczywiste powody wydają się być jednak, jak donosi „Wall Street Journal” – zgoła inne.
Słynne francuskie przedsiębiorstwo Airbus z siedzibą w Tuluzie kupuje bowiem aż ok. 65 proc. potrzebnego mu tytanu właśnie od rosyjskiego „WSMPO”.
