Wiele emocji wywołała niedawno wypowiedź znanej z roli „Bożenki” w „Klanie” Agnieszki Kaczorowskiej, która w wywiadzie dla Plejady zdradziła zaskakujące powody, przez które nie zamierza ochrzcić swoich dzieci. Aktorka stwierdziła, że „sakramenty zamykają nasze czakry”.

- „Uważam, to jest też od strony duchowej i energetycznej związanej z czakrami w naszym ciele potwierdzone, że sakramenty zamykają nasze czakry. Wierzę, że po co mamy coś zamykać, jak możemy coś otwierać”

- wyznała.

Wypowiedź celebrytki skomentował w swoim felietonie dla „Gościa Niedzielnego” Franciszek Kucharczak, który zauważył, że w pewnym sensie aktorce należy przyznać rację. Publicysta wskazał, że zabawa „energiami” jest otwieraniem się na taką rzeczywistość duchową, na którą człowiek powinien pozostać zamkniętym. W tym sensie więc rzeczywiście, sakramenty zamykają człowieka na te duchowe siły.

- „Jeśli jednak ktoś beztrosko zakłada, że nie istnieją duchowe pułapki i po co mamy coś zamykać, jak możemy coś otwierać, to mu sakramenty nie pomogą – tak jak lekarstwo nie pomoże temu, kto równocześnie zażywa truciznę”

- stwierdził autor.

Kucharczak przypomina, że wbrew głośnej tezie aktorki, niektóre rzeczy lepiej zamykać niż otwierać i lepiej, aby człowiek na niektóre rzeczy się zamykał niż na nie otwierał.

- „Jest wiele rzeczy, które się zamyka – i to jest dobre. Choćby z powodu zapachu, jaki wydzielają, albo dla zabezpieczenia przed wywietrzeniem. Nawet niektórych ludzi się zamyka – i to też jest dobre. Dobre jest wreszcie i to, że człowiek sam się zamknie, powstrzymując się od gadania głupstw, na przykład o czakrach

- stwierdza autor.