Wszystko wskazuje na to, że widzowie powiedzieli zdecydowane DOŚĆ praniu mózgów przez medialnego giganta.
W efekcie strat, zarząd Disneya został zmuszony do podniesieni cen i rozszerzenia reklam w swoim serwisie streamingowym, alby odrobić straty i ożywić biznes. Jedynie dzięki odbiciu w Chinch odnotowano wzrost przychody o 13%.
Plany dotyczące podniesienia cen za usługi streamingowe bez reklam mają wejść już tej jesieni w USA. W Wielkiej Brytanii, Europie i Kanadzie natomiast Disney+ z reklamami ma wystartować nawet już w listopadzie.
Jak czytamy, nawet parki Disneya nie są już tak oblegane jak dotychczas.
Jak podała firma, frekwencja spadła znacząco na Florydzie. Tam bowiem jest ona w konflikcie z gubernatorem Ronem DeSantisem, który sprzeciwia się zbyt nachalnemu promowaniu ideologii gender przez Disneya.
