"Półtora roku po ogłoszeniu przez kanclerza (Olafa Scholza) „przełomu” (Zeitenwende), ciągle jeszcze nie do wszystkich dotarło, jak poważna jest sytuacja na świecie" - czytamy w artykule autorstwa Mariny Kormbaki opublikowanym na łamach Der Spiegel.

W jej ocenie, Niemcy stoją teraz przed ogromnymi wyzwaniami w zakresie bezpieczeństwa, obrony i polityki zagranicznej. Przyczyniają się do tego wojna na Ukrainie, wzrost napięcia na Bałkanach, wojna Izraela z Hamasem.

Niemiecka armia jest jednak zdolna do działania w bardzo ograniczonym zakresie, co podkreśla autorka.

"Pistorius kieruje resortem obrony od dziewięciu miesięcy i stał się w tym czasie najpopularniejszym niemieckim politykiem. Jednak jego zapowiedzi reformy Bundeswehry realizowane są zbyt wolno. Dostawy amunicji i sprzętu dla wojska ślimaczą się. Realizacja prestiżowego projektu ministra - brygady stacjonującej na Litwie będzie trwała przez wiele lat" - czytamy na łamach Spiegla.

Po objęciu urzędu Pistorius domagał się wzrostu wydatków na zbrojenia o 10 mld euro. Aktualne niemieckie wydatki na ten cel wynoszą 50 mld euro rocznie. Tymczasem projekt budżetu Niemiec na rok 2024 przewiduje wzrost wydatków na armię zaledwie o 1,7 mld euro. Zdaniem Kormbaki to "porażka Pistoriusa".

Na łamach Spiegla podkreślono, że Pistorius poważnie podchodzi do swojej funkcji, jednak za finansowanie odpowiadają bezpośrednio minister finansów Christian Lindner i Scholz.

"Kanclerz odmawia odpowiedzi na pytanie, jak zapewnić wydatki na wojsko w wysokości 2 proc. PKB" - uważa Kormbaki.

Jeszcze dalej w krytyce reformy armii posunął się publicysta Die Welt Thorsten Jungholt.

"Bundeswehra jest daleka od osiągnięcia stanu gotowości do obrony, co zaczynają dostrzegać partnerzy w NATO" - czytamy w jego artykule.

"Musimy przyzwyczaić się do myśli, że Europie może grozić wojna, a my musimy być do niej przygotowani" - podkreślił Jungholt.

Niemieckie plany utworzenia do 2025 roku brygady stacjonującej na Litwie Jungholt określił jako "ambitne". Podkreślił przy tym, że Bundeswehra cierpi na istotne braki w wyposażeniu, dronach i obronie przeciwlotniczej.

"Litwa nie zgodzi się na brygadę, której zdolności wojskowe ograniczają się do prezentacji w PowerPoint" - dodał.