Problemy naszych południowych sąsiadów dobrze obrazuje decyzja Volkswagena o anulowaniu planów budowy nowej fabryki baterii pod Pilznem. Fabryka nie powstanie pomimo długich negocjacji z czeskim rządem. Dla władz w Pradze taki obrót spraw to porażka, a o upadającej gospodarce Czechów pisze m.in. Die Welt.
Co prawda ta decyzja dotyczy tylko jednego zakładu, jednak wskazuje na problemy, z jakimi Czesi borykają się od dawna. Tempo wzrostu gospodarczego tego kraju jest zbyt niskie. Jeśli nie ulegnie to zmianie, Czechy wkrótce stracą kontakt z innymi gospodarkami regionu.
"Republika Czeska jest obecnie chorym człowiekiem Europy. Najpoważniejszym dowodem na to jest fakt, że czeska gospodarka jest jedyną spośród 27 gospodarek UE, która nadal nie wyszła w pełni z kryzysu spowodowanego koronawirusem" - czytamy na łamach Die Welt, którego publikację powołuje Onet.
Inne kraje regionu dawno poradziły sobie ze skutkami pandemii i są liderami wzrostu w Europie. Z kolei czeska produkcja jest nadal o jeden punkt procentowy niższa od poziomu z końca 2019 r. Ekonomiści z Międzynarodowego Funduszu Walutowego nie spodziewają się, aby sytuacja ta uległa wkrótce zmianie.
Słaba sytuacja gospodarcza naszych południowych sąsiadów ma wiele przyczyn. Jedna z nich to niska energooszczędność czeskich przedsiębiorstw, które bardzo ucierpiały po wybuchu wojny na Ukrainie. Druga to zbyt ostrożne podejście do kwestii radzenia sobie z gospodarczymi konsekwencjami walki z pandemią koronawirusa.
Czeski bank centralny bardzo wcześnie podniósł stopy procentowe, celowo spowalniając tamtejszą gospodarkę i próbując przeciwdziałać nieuniknionemu wzrostowi inflacji.
Do podobnych konkluzji w sprawie czeskiej gospodarki doszła także tamtejsza Izba Handlowa. "Republika Czeska znajduje się w największym punkcie zwrotnym w swojej współczesnej historii" - czytamy w analizie ekonomicznej zleconej przez Izbę. "Czechy wyczerpały wszystkie wcześniejsze czynniki wzrostu, straciły przewagę konkurencyjną i wpadły w tak zwaną pułapkę średniego dochodu".
"Czeskie silniki wzrostu wyczerpały się jakiś czas temu. Od 2009 r. losy tutejszej gospodarki potoczyły się inaczej niż sąsiednich. Podczas gdy Niemcy pędziły od rekordu do rekordu w złotej dekadzie przed pandemią, a Polska rozwijała potęgę gospodarczą, Czechy nie nadrabiały zaległości tak szybko, jak powinny. Polska, na przykład, od 2009 r. o jedną piątą zmniejszyła różnicę, jaka dzieliła średnie dochody jej mieszkańców od dochodu przypadającego na mieszkańca UE. Czechy w tym samym okresie zmniejszyły ją o zaledwie cztery procent" - czytamy na łamach Die Welt.
"Jeśli obecne trendy się utrzymają, Polska może wyprzedzić Czechy w nadchodzących latach" - uważają ekonomiści Czeskiej Izby Handlowej.
