W artykule autorstwa polskiego korespondenta Die Welt Philippa Fritza przytoczona została wypowiedź premiera Mateusza Morawieckiego, który stwierdził na temat wojny na Ukrainie: "albo zwycięży Ukraina, albo przegra Europa" .

Według Fritza tego rodzaju deklaracje są charakterystyczne dla całej polskiej klasy politycznej. Polscy politycy podkreślają także, że na Ukrainie Rosja "musi przegrać" i to zdecydowanie.

Polscy politycy codziennie mówią to, czego najczęściej nie odważają się powiedzieć przedstawiciele Niemiec czy Francji, i formułują w ten sposób jeden z celów wojny, że Rosja musi bezwarunkowo zostać osłabiona tak dalece, jak to tylko możliwe - uważa Fritz.

"Naszym celem jest powstrzymanie Rosji na zawsze. Nie wolno dopuścić do zgniłego kompromisu" - w artykule zacytowano anonimowego polskiego dyplomatę.

"Rozejm na warunkach Rosji doprowadziłby jedynie do przerwy w walkach, która trwałaby tylko do czasu, aż Rosja się pozbiera" - dodał dyplomata.

Autor podkreślił, że takie słowa polskich polityków i dyplomatów nie pozostają jedynie w sferze retoryki. Fritz przypomniał, że Polska uważana jest za najważniejszy kraj wspierający Ukrainę w wojnie z Rosją. Polska przyjęła najwięcej uchodźców, wspiera i inicjuje najostrzejsze sankcje nakładane na Rosję, jeszcze przed wybuchem wojny szkoliła ukraińskich żołnierzy, obecnie zaś przesyła Ukraińcom mnóstwo uzbrojenia, w tym setki czołgów.

Fritz wskazał tutaj na stanowisko Niemiec, które chciałyby jak najszybszego zakończenia wojny. W opozycji do RFN stoi właśnie Polska, która domaga się ukarania Rosji za rozpoczęcie inwazji. Zdaniem Fritza, polskie społeczeństwo jako jedyne w Europie uważa, że "sprawiedliwość" jest ważniejsza niż święty spokój.

Według autora, w Niemczech dominuje koncepcja szybkiego nawiązania nowej współpracy z Rosją i włączenia jej do architektury europejskiego bezpieczeństwa. W Polsce z kolei dominuje pogląd, zgodnie z którym architektura bezpieczeństwa możliwa jest jedynie przeciwko Rosji.

Nawet Wielka Brytania i USA, które w ogromnej skali wspierają Ukrainę, są obecnie mniej radykalne niż Polska, ponieważ obawiają się skutków rozpadu Federacji Rosyjskiej - pisze Fritz.

"Waszyngton odmawia przekazania Ukrainie rakiet o zasięgu 300 km. Natomiast Polska stoi na stanowisku, że Ukraina powinna dostać wszystko, czego potrzebuje" - czytamy.