Wczoraj doszło do niespodziewanego przełomu w Berlinie. Po rozmowie telefonicznej kanclerza Olafa Scholza z prezydentem USA Joe Bidenem poinformowano, że przywódcy uzgodnili przekazanie dodatkowego wsparcia walczącej o wolność Ukrainie.  Stany Zjednoczone przekażą wozy bojowe Bradley, a Berlin wozy bojowe Marder. Ponadto Niemcy wyślą na Ukrainę dodatkową baterię systemu obrony powietrznej Patriot. W grudniu dostarczenie pierwszej baterii przez Stany Zjednoczone zapowiedział Joe Biden.

Dziennik „Die Welt” ocenia jednak, że nie doszło do żadnego przełomu w postawie niemieckiego kanclerza. Zdaniem dziennikarzy, Scholz pozostaje wierny swojej taktyce.

- „Czeka jak najdłużej i dostarcza dopiero wtedy, gdy robią to sojusznicy, a presja na Niemcy staje się zbyt duża”

- przekonują autorzy.

- „Kanclerz chce więc najwyraźniej zająć stanowisko pośrednie między tymi, którzy w jego partii i wśród ludności domagają się dostaw broni – a tymi, którzy uważają, że pomoc niepotrzebnie przedłuża wojnę”

- dodają.