Po powrocie na polską scenę polityczną Donald Tusk skoncentrował się na zabieganiu o lewicowy elektorat. W tym celu zadeklarował legalizację aborcji na żądanie czy opowiedział się za formalizacją związków homoseksualnych. Jeszcze dalej szli inni przedstawiciele jego formacji, którzy domagali się „opiłowania katolików” (Sławomir Nitras) czy „odjaniepawlenia polskiej, świeckiej przestrzeni publicznej” (Klaudia Jachira). W ostatnich dniach jednak Tusk postanowił w nietypowy sposób spróbować dotrzeć również do polskich katolików, przekonując ich, że jako katolicy… nie mogą głosować na PiS.
- „Jesteś katolikiem, chcesz przestrzegać dekalogu, wierzysz w fundamentalne zasady chrześcijaństwa, rozumiesz Jezusa Chrystusa – to nie możesz głosować na PiS czy Konfederację. Na miłość Boga, to nie ma kompletnie nic wspólnego z chrześcijaństwem”
- stwierdził lider PO w Sosnowcu.
Wcześniej w podobnym tonie wypowiadał się podczas spotkania z mieszkańcami Chorzowa.
- „Jakby to powiedzieć tak od serca, jeśli ktoś poważnie traktuje Dekalog, jeśli ktoś naprawdę wierzy w to, że Opatrzność Boża jest po to, by wspierać dobro, no to nie może głosować na PiS, wydaje mi się to tak oczywiste”
- przekonywał.
Portal wPolityce.pl poprosił o komentarz do tych wypowiedzi ks. prof. Pawła Bortkiewicza z Zakładu Teologii Systematycznej UAM w Poznaniu.
Specjalizujący się w teologii moralnej duchowny zwrócił uwagę na Notę doktrynalną Kongregacji Nauki Wiary „o niektórych aspektach działalności i postępowania katolików w życiu politycznym” z listopada 2002 roku, w której wymieniono zasady, jakimi katolik powinien kierować się w aktywności politycznej. W dokumencie tym wskazano, że obowiązkiem katolika jest kierowanie się w polityce doktryną Kościoła, zwłaszcza jego nauczaniem moralnym. Teolog przywołał też stwierdzenie papieża Jana Pawła II z książki „Nie lękajcie się”, wedle którego „misją Kościoła w świecie, w polityce, jest połączenie tych dwóch dążeń: świadczyć o prawdzie, czyli dbać o transcendencję człowieka”.
- „Po pierwsze promowanie praw człowieka z podstawowym prawem człowieka do życia, czyli np. odrzucenie aborcji i eutanazji. To zakaz jakiejkolwiek instrumentalizacji człowieka, a więc zakaz działań biomedycznych typu in vitro i wykorzystywania człowieka do celów inżynierii genetycznej. To oznacza także m.in. zakaz uprzedmiatawiania dziecka w związkach homoseksualnych, kiedy dziecko staje się przedmiotem do zaspokajania potrzeb tych ludzi, by mieć dziecko. To oznacza także zakaz manipulowania człowiekiem”
- wyjaśnił duchowny.
- „W sferze ekonomii – oznacza zakaz traktowania człowieka jako przedmiotu, swoistego targetu ekonomicznego podatnego na manipulacje. Tu można znaleźć cały zbiór konkretnych norm, które jednoznacznie pokazują, co jest zgodne z prawdą i szanuje godność oraz wyjątkowość człowieka, i to promuje Kościół, a co prawdą nie jest i godności człowieka się sprzeciwia”
- dodał.
Odnosząc się do ostatnich wypowiedzi Donalda Tuska, ks. Bortkiewicz przywołał słowa Zagłoby z „Potopu”, kiedy powiedział on, że „diabeł się w ornat ubrał i ogonem ma mszę dzwoni”. Duchowny wskazał, że nie wszystkie działania polityków Zjednoczonej Prawicy są zgodne z nauczaniem Kościoła, jednak formacja ta nie głosi haseł całkowicie tę naukę negujących. Inaczej jest w przypadku Platformy Obywatelskiej.
- „W przypadku krytyka PiS, jakim jest Donald Tusk, i jego formacji politycznej, mamy z kolei do czynienia z dawaniem wielokrotnie i na różne sposoby dowodów, że nauczanie Kościoła jest im albo kompletnie nieznane, albo całkowicie ignorowane. Patria, która popiera aborcję, związki homoseksualne, legalizację tych związków, która promuje ideologię gender, pojawiającą się dzisiaj epidemię transseksualizmu – to radykalnie zaprzecza tradycji i nauczaniu Kościoła katolickiego, zaprzecza prawdzie o stworzeniu, tożsamości osoby ludzkiej”
- podkreślił.
- „W przypadku Donalda Tuska i jego obozu politycznego mamy do czynienia z radykalnym rozdźwiękiem między poglądami tej partii a nauką Kościoła. Dlatego ta krytyka Tuska jest albo cyniczna, albo jest hipokryzją, albo wyrazem totalnej ignorancji. Przy czym, skala tego cynizmu, hipokryzji czy ignorancji jest tak ogromna, że sugerowałbym mu dużą wstrzemięźliwość słowną w wyrokowaniu na kogo katolik powinien, a na kogo nie powinien głosować”
- dodał.
