Publicysta Spiegla Ralf Neukirch uważa, że rosyjska inwazja na Ukrainę zaskoczyła w Europie prawie wszystkich, za wyjątkiem właśnie Ursuli von der Leyen. "Była przygotowana" - czytamy.

"To ona, a nie kanclerz Niemiec czy prezydent Francji, koordynowała osobiście z Amerykanami sankcje" - pisze Neukirch.

W artykule podkreślony został fakt, że von der Leyen dwukrotnie udała się do Kijowa. Zwrócono także uwagę na fakt, że von der Leyen podeszła niezwykle poważnie do ostrzeżeń amerykańskiego wywiadu na temat możliwej rosyjskiej inwazji.

"Obecnie jednak von der Leyen zaczęła popełniać błędy, a jedność UE kruszy się" - czytamy w artykule Neukircha. Jako przykład autor wskazał na politykę Węgier pod wodzą Orbana, które otwarcie dystansują się od sankcji na Rosję oraz jakiegokolwiek zaangażowania w konflikt. Neukirch zauważył także, że Bułgaria chce rozpocząć rozmowy z Rosją na temat dostaw gazu.

Zdaniem Neukircha, von der Leyen "sama chce decydować o wszystkim". "Lubi się promować i nie stroni od patosu" - czytamy.

Ponadto Neukirch uważa, że wzięcie przez von der Leyen odpowiedzialności ze kwestie związane z praworządnością ma "fatalne skutki".

"Von der Leyen unika konfrontacji z krajami członkowskimi, ponieważ obawia się blokady prac komisji, ale też nie chce narazić na szwank własnej władzy, która zależy od rządów tych państw" - czytamy.

"W sporze z władzami polskimi von der Leyen naraziła się wszystkim" - pisze Neukirch, stwierdzając, że von der Leyen zatwierdziła polski KPO wbrew woli komisarzy Jourovej i Reyndersa.

"Przez swoje wyjście przed szereg von der Leyen naraziła się wszystkim - Parlamentowi Europejskiemu, swoim komisarzom i Polakom. Rządząca partia PiS zagroziła podjęciem działań w celu jej odwołania" - czytamy.

Neukirch podkreślił także, że von der Leyen chce uniknąć narażenia się prezydentowi Francji Macronowi, któremu w dużej mierze zawdzięcza swoją nominację.