"Niemiecki rząd rozpoczął ofensywę dyplomatyczną w celu realizacji planów przekazania Ukrainie czołgów Leopard umożliwiających utworzenie dwóch batalionów pancernych" - czytamy na łamach Spiegla.

Teraz jednak, jak wskazują Niemcy, problemem ma być brak potwierdzenia ze strony krajów europejskich, że te faktycznie przekażą czołgi Ukrainie.

Z informacji Spiegla wynika, że w trakcie odbywającej się w ubiegłym tygodniu wideokonferencji, żaden z krajów europejskich nie potwierdził ostatecznie woli przesłania czołgów Ukrainie. Wideokonferencję zorganizował nowy niemiecki minister obrony Boris Pistorius.

Rzekoma zwłoka europejskich partnerów stawia Niemcy w kłopotliwym położeniu. "Przed ogłoszeniem decyzji o utworzeniu dwóch batalionów, niemiecki rząd omówił pobieżnie temat z niektórymi partnerami, ale nie domagał się konkretnego potwierdzenia, ani pisemnych deklaracji" - czytamy na łamach Spiegla.

W artykule pojawia się także zarzut, że wcześniejsze apele do Niemiec o wyrażenie zgody na przekazanie czołgów miały na celu "popędzanie" RFN i Olafa Scholza.

Głównymi adresatami zarzutów publikacji Spiegla są Holandia, Portugalia, Finlandia i Hiszpania.

"Polska  obiecała co prawda przekazanie ponad tuzina Leopardów 2 A4, lecz nie chce zaoferować ani treningu, ani części zamiennych, które przy użyciu w boju byłyby pilnie konieczne" - uważają autorzy publikacji, którzy najwyraźniej starają się przedstawić Niemcy jako niespodziewanego lidera w dziedzinie pomocy militarnej Ukrainie.

Jak twierdzi „Der Spiegel” Hiszpania zaoferowała „garść” czołgów, a Finlandia nie chce oddać do dyspozycji ani jednego, tłumacząc, że są one potrzebne do ochrony długiej granicy z Rosją.

Ponadto w publikacji podkreślono, że nieciekawym położeniu znajduje się sam Scholz. Wcześniej był uważany za głównego hamulcowego pomocy militarnej Ukrainie. Teraz zaś, jeśli nie uda się utworzyć batalionów czołgów dla Ukrainy, decyzja Scholza o wysłaniu Kijowowi Leopardów może uznać za nieprzemyślaną.