"W ciągu kilku lat Warszawa stała się stolicą emigracji ze Wschodu. Osiedlili się tutaj nie tylko rosyjscy dysydenci. Przed siepaczami Aleksandra Łukaszenki nad Wisłę uciekło także kilkadziesiąt tysięcy Białorusinów. Są tutaj uciekający przed uciskiem Putina Buriaci znad Bajkału i Czeczeni szukający schronienia przed mordującym (przeciwników) Ramzanem Kadyrowem" - czytamy na łamach Spiegla.
Autorzy artykułu dodali, że w samej Warszawie mieszka około 150 tys. Ukraińców z nadanym polskim numerem PESEL, zaś rzeczywista liczba przebywających w stolicy Ukraińców może być znacznie wyższa.
W artykule zaznaczono, że rząd Prawa i Sprawiedliwości nie ma opinii władzy pozytywnie nastawionej do migrantów. "Atak Rosji na Ukrainę sprawił, że Polska znalazła się w strefie konfliktu. PiS obiecał, że pomoże Ukrainie" - czytamy jednak dalej.
W artykule przedstawiono postać jednego z migrantów: rosyjskiego reżysera Iwana Wyrypajewa, który zrzekł się rosyjskiego obywatelstwa i otrzymał polski paszport.
"W Rosji grozi mi 20 lat więzienia. Pięć za porównanie Putina do Stalina, kolejne pięć za porównanie Stalina do Hitlera. Pozostałe 10 lat za potępienie napaści na Ukrainę" - powiedział Wyrypajew.
Publicyści podkreślili także, że jeszcze przed wybuchem wojny Polska nie była wcale krajem zamkniętym na migrantów.
"Aby zaspokoić głód rąk do pracy, narodowi konserwatyści (tak w Niemczech określa się Zjednoczoną Prawicę - red.), wbrew wrogiej cudzoziemcom retoryce, wydawali bez biurokratycznych przeszkód wizy setkom tysięcy osób, przede wszystkim Ukraińcom, ale także Hindusom i Wietnamczykom" - czytamy.
"Od czasu masowych protestów na Białorusi w 2020 roku i napaści Putina na Ukrainę, Polska stała się w krótkim czasie krajem przyjmującym imigrantów" - czytamy. "W zimie władze spodziewają się kolejnej fali uchodźców z Ukrainy, ich liczba może wzrosnąć do czterech milionów. Do tego dochodzi co najmniej 50 tys. Białorusinów" - czytamy dalej.
W artykule nie zabrakło opinii na temat tych migrantów, którzy próbują nielegalnie sforsować granicę Polski i Białorusi, przedzierając się przez postawiony na granicy płot.
"Z taką samą werwą, z jaką polskie państwo pomaga obecnie Ukraińcom, na granicy z Białorusią odsyłani są uchodźcy z Bliskiego Wschodu i Afryki" - czytamy.
Podkreślono także, że w Polsce schronienie znajdują muzułmanie uciekający przed rosyjskim reżimem. Jako przykład wskazano tutaj uciekinierkę z Czeczenii Khedi Alievę. Alieva wprost mówi, że "Polska ją uratowała", po tym, jak władze austriackie odmówiły jej azylu. Kobieta musiała uciekać z Czeczenii po tym, jak 20 lat temu rosyjscy żołnierze rozstrzelali jej męża.
Obecnie Alieva prowadzi w Warszawie Fundację Kuchnia Konfliktu. "Kocham ten kraj. Allah jest wszędzie, tutaj też" - powiedziała Spieglowi Alieva.
