„Średni ze mnie strażnik moralności. Natomiast wiem, że przez całe życie jedna cecha wkurza mnie nadzwyczajnie, zarówno u mnie, jak i u innych. To hipokryzja” - napisał na swym instagramowym profilu Podsiadło.
Okazuje się, że wspomniana hipokryzja znacznie jednak bardziej „wkurza” Dawida Podsiadłę u innych, bo o ile z siebie samego występować, przynajmniej póki co, nie zamierza, to już w odniesieniu do wspólnoty Kościoła jak najbardziej żywi takowe zamiary.
Celebryta z wąsikiem podczas gościnnego udziału w podcaście duetu Wojewódzki-Kędzierski postanowił poinformować wszem i wobec, że niebawem stanie się on apostatą i zaczął już nawet załatwiać w tym celu pierwsze formalności.
„Ja jestem krok dalej, bo udało mi się zdobyć ten akt chrztu i teraz jak będę w rodzinnych stronach i wygospodaruję czas na to, to poprosiłbym o tę apostazję. Nie chcę zaburzać statystyk i korzystać z przywilejów organizacji, z którą niewiele mnie łączy” - powiedział Dawid Podsiadło.
Dalej piosenkarz stwierdził, że ma on „problem z instytucją, a nie z wiarą”. „Wszyscy widzimy kolejne mnożące się przypadki pedofilii, wtrącanie się w sprawy polityczne, światopoglądowe” - kontynuował muzyk swój głęboki wywód i dodał: „Nie piętnuję wiary, tylko hipokryzję.
Promujący najnowszy album piosenkarza singiel o ascetycznym tytule "Post" był - jak się dowiadujemy z dalszej części podcastu - jego „reakcją na głęboko umoralniające, właśnie w kontekście wartości i wiary, postawy prezentowane przez różne osoby, które na co dzień same mają spore braki w moralności”.
Na dokładkę urodzony w 1993 roku Dawid Podsiadło wyznał w wywiadzie dla portalu onet.pl, że z powodu faktu, iż jego pokolenie „dorastało w świadomości, że wszystko, co związane z Kościołem i wiarą, po latach wspierania opozycji w latach 80., jest synonimem dobra” - w przeszłości uczęszczał on co niedzielę na mszę.
„Lubiłem to, choć też nie wiedziałem, że można było nie chodzić” - mówił o swym coniedzielnym udziale w Eucharystii nieświadomy posiadanej wolności Podsiadło.
„Mimo że od lat utożsamiam się jako ateista, to informacja zwrotna o tym, że wiara w życiu drugiego człowieka jest silnie obecna, wzbudza mój szacunek, nigdy pogardę. Nigdy nie chciałem, żeby katolicy słuchający "Posta", czuli się obrażani. Mówię o tej grupie, ponieważ wśród niej dorastałem” - starał się przekonywać celebryta.
Dawid Podsiadło we wspomnianym „Poście”, w którym absolutnie nie chciał obrażać katolików, wyśpiewuje następujące słowa:
"A ja tu poszczę bo piątek Więc rybę mam na obiad I zemszczę się pomszczę Niesprawiedliwe to idiota Więc ja tu poszczę bo piątek Na s na s na straży tu przy wrotach No weź nie wpuszczaj ich Piotrek To sama jest hołota.
(…)
Rzucę kamieniem prosto w Twoją twarz Nic o mnie nie wiesz a ja Ciebie znam W niebieskim niebie nie otworzą bram Bóg da zbawienie ale tylko nam".
W kogo wycelowane są te słowa? Jeśli właśnie tego rodzaju „katolicyzm” znał i praktykował swego czasu sam Podsiadło to chyba należy mu współczuć, bo piątkowa ryba ewidentnie mu nie służyła, a także pozostaje życzyć mu, by rzeczywiście co prędzej dokonał apostazji z tego typu „katolicyzmu” na katolicyzm prawdziwy i przede wszystkim świadomy.
Dalej jest jeszcze ciekawiej. Piętnujący strażników czyjejś moralności celebryta w rozmowie z onetem zupełnie zapewne wyjątkowo i jednorazowo, na tę jedną, dosłownie jedyną, maleńką chwilę wciela się znakomicie w rolę tegoż strażnika czyjejś moralności, oceniając ludzi związanych z Kościołem. „Z dekalogu, poza "nie zabijaj", to nie wiem, czy coś było przestrzegane” - podsumowuje postawę katolików nasz muzyczny król Dawid.
I żeby było ciekawiej i żałośniej - o przestrzeganiu piątego przykazania Dekalogu słuchamy tu z ust człowieka, który publicznie wsparł swego czasu proaborcyjne czarne protesty domagające się poszerzenia prawa do mordowania dzieci poczętych.
"Post" był reakcją na głęboko umoralniające, właśnie w kontekście wartości i wiary, postawy prezentowane przez różne osoby, które na co dzień same mają spore braki w moralności” – próbował tłumaczyć się dzielnie zwalczający cudzą hipokryzję oraz wszelkich strażników czyjejś moralności nie będących nim samym, Dawid Podsiadło. Jak mu to wszystko wyszło, każdy widzi.
