Jak podkreśla dalej autor:

„Jedyny plus z Giertycha? A niech teraz jakikolwiek cyngiel medialny tej władzy, z GW czy innego TVN, wyskoczy z gadką o «proputinowskiej opozycji». W sytuacji, w której wiceszef partii, której się sprzedali, dostaje przelewy od Rosjan, którzy piorą mu, jak podają media, brudny szmal.
Oczywiście dla fanatyków i idiotów propaganda będzie bez zmian, ale dla każdego uczciwego i przyzwoitego człowieka jest jasnym już, w której partii są wpływy Putina”.

Dodał, że ów plus jest niewielki w porównaniu z dewastacją państwa „której Giertych jest obrazem”:

„I to jest BARDZO WAŻNE, bo już się okazuje, że właściwie to Tusk i Sikorski nie znają Giertycha. Więc raz jeszcze. Giertych to nie przypadek”.

Dalej stwierdza, że Giertych to „system Tuska”:

„Jego najwierniejszy partner w najgorszej bandyterce politycznej. Tusk musiał wiedzieć o kontaktach Giertycha a mimo to zrobił z niego tak ważną osobę. Wiedzieć o rosyjskich  przelewach, skoro kazał skręcić śledztwo w tej sprawie. A zrobili to Żurek a wcześniej Bodnar. W pełni świadomie Tusk wszedł w narrację Giertycha o sfałszowanych wyborach (pamiętacie, jak pisałem, że to scenariusz pisany na Kremlu? Hm, pasuje teraz co?)”.

Wildstein na koniec pisze też, że:

„W końcu Giertych to OD DEKAD jeden z najbardziej konsekwentnych zwolenników Rosji, działający jak putinowski agent wpływu (z procesowej ostrożności napiszę, że świadomie bądź nie, ale po ujawnieniu rosyjskich przelewów do jego kancelarii- sprawa jest chyba oczywista) o czym oczywiście Tusk to wszystko wiedział a i tak go wziął. Bo to jest ich wspólny system. Tyle”.