Szoke dowiedział się o implancie z Internetu i poddał się operacji jego wszycia, która trwała „mniej niż 15 minut”, w Kolonii w Niemczech. Mikroczip jest „wielkości mniej więcej agrafki, a jego grubość to mniej niż 0,5 milimetra”. Implant kosztował Brytyjczyka 350 funtów. Jak sam zaznacza, noszenie portfela ze sobą jest zbyteczne, a pierwszym jego zakupem był czekoladowy batonik z automatu.

Mikroczip jest produkowany przez polsko-brytyjską firmę Walletmor. Podobnie jak typowa karta bankowa, implant straci datę ważności i w roku 2029 Brytyjczyk będzie musiał go wymienić na nowy, co będzie go kosztować dodatkowe 130 funtów. Oczywiście, jeśli wciąż będzie chciał go używać. „Reakcje pracowników sklepu różnią się: od zdumienia po strach. Niektórych całkowicie zatkało” – relacjonuje swoje doświadczenie Szoke.

Brytyjczyk stwierdził, że jego żona nie chce poddać się podobnej operacji, a jego przyjaciele ostrzegają go przed złodziejami, którzy mogą obrać go sobie za cel skanując jego mikroczip specjalnymi czytnikami, przechodząc obok. Jego zdaniem jednak nie różni się to niczym od noszenia telefonu komórkowego: „Są także ludzie, którym nie podoba się to, że są śledzeni, ale ponieważ większość z nas nosi telefony, to i tak przytrafia się to nam wszystkim”.

Informacja o pierwszym Brytyjczyku z mikroczipem bankowym, nadana w programie telewizyjnym „This Morning”, wywołała mieszane reakcje. Część widzów podziwiała nową technologię, gdy inni ostrzegali przed jej konsekwencjami, przypominając fragment z Apokalipsy o znamieniu Bestii i pytając, czy chwalenie tego urządzenia to „czyste zło czy czysta głupota”. Z kolei Ellie Simpson, sportsmenka z porażeniem mózgowym i uczestniczka paraolimpiad, chwaliła mikroczip jako rozwiązanie dla ludzi, którzy nie mogą używać rąk, by otworzyć np. drzwi.

Krytycy implantów tego typu zwracają uwagę na to, że jest to krok w stronę transhumanizmu i totalnej kontroli obywateli, co widać już na przykładzie Chin, które wykorzystują do tego celu telefony komórkowe. Tego typu urządzenie dawałoby możliwość śledzenia wszystkich przez państwo i wymuszania posłuszeństwa. Tymczasem w Szwecji już 4 tys. osób dało sobie wszczepić implanty bankowe.