W rozmowie z portalem PCh24.pl ks. prof. Paweł Bortkiewicz TChr wskazał, że we współczesnym nauczaniu Kościoła nie ma jednoznacznego stanowiska doktrynalnego na temat tatuowania ciała.
- „Niemniej, nie można zapominać, że tatuaż jest w istocie znakiem. Znak odsłania pewną treść. I w tym miejscu pojawia się potrzeba, a wręcz konieczność oceny moralnej dotyczącej sensu tego znaku”
- wyjaśnił teolog.
Wskazał, że znak ten „stanowi pewną rzeczywistość łączącą świat fizyczny, cielesny ze światem duchowym”.
Duchowny przypomniał, że człowiek jest istotą cielesno-duchową.
- „Dlatego pozornie niewinne gesty, znaki, symbole, które wprowadzają naszą fizyczność i cielesność w mroczny świat ducha, ducha anty-Ewangelii i antykultury jest światem niebezpiecznym. Zdecydowanie apelowałbym tutaj o bardzo dużą ostrożność i wstrzemięźliwość”
- podkreślił.
Dlatego ważne jest, co tatuaż ma wyrażać i symbolizować, w jakim celu został wykonany.
Ks. prof. Bortkiewicz przypomniał dekret synodu w Northumberland z 787 roku, w którym stwierdzono, że „kiedy ktoś przechodzi próbę tatuowania ze względu na Boga, jest to bardzo chwalebne. Ale ten, kto podda się tatuażowi z powodu przesądów, tak jak poganie, nie odniesie z tego żadnej korzyści”.
Kościół przez wieki w różny sposób podchodził do tatuaży. Niekiedy papieże całkowicie zakazywali wiernym tatuowania. W niektórych okresach jednak chrześcijanie tatuowali sobie chrześcijańskie symbole na ciele, aby wyrazić swoją wiarę.
- „Jednoznaczne natomiast było przekonanie, że tatuaż jest symbolem, jest znakiem. Istotne zatem było to, co on oznacza i w jakiej intencji ten znak został uczyniony. Trzeba oczywiście przy tym pamiętać o zmieniającej się perspektywie historycznej i kulturowej. Chrześcijaństwo na pewno coraz bardziej odkrywało swoją głębię i odkrywało to, że istotą świadczenia o Bogu nie tyle stają się znaki zewnętrzne co świadectwo życia”
- wyjaśnił rozmówca PCh24.pl.
Cały wywiad dostępny jest TUTAJ.
