Kaczyński w rozmowie z portalem interia.pl zauważył, że sondaże mówią o średnim poparciu dla partii rządzącej w granicach 36-38 proc.

„Do tego dorzućmy te dwa procenty od Pawła Kukiza - nagle robi się wynik w zasięgu samodzielnej większości. Przy lepszej pracy partii, poprawie sytuacji zewnętrznej, przy złagodzeniu inflacji można skutecznie o tę większość powalczyć” – przekonywał były wicepremier w rządzie Mateusza Morawieckiego.

Pytany o to, czy wyobraża sobie potencjalną koalicję z PSL Jarosław Kaczyński odpowiedział: „Wydaje mi się, że pan Kosiniak-Kamysz jest tak bardzo związany z tamtą grupą, z tamtą stroną sporu, że byłoby o to trudno”.

Jednocześnie szef PiS stwierdził, że w polityce trzeba jednak potrafić pewne rzeczy zapominać i dodał: „Rozmawialiśmy, przyznaję...”.

Stwierdził też, że podczas tych rozmów Władysław Kosiniak-Kamysz Władysław Kosiniak-Kamysz zaprezentował się jako „inteligentny lekarz z Krakowa”, jednak na mównicy sejmowej „przekracza pewne granice”.

Podkreślił jednak, że „sojusz z PSL jest dziś mało realny, choć nie takie cuda się w Polsce zdarzały”.

Jarosław Kaczyński oznajmił, że na chwilę obecną najbardziej realne wydaje się być kontynuowanie po następnych wyborach koalicyjnego układu z Solidarną Polską. „Głowy za to oczywiście nie dam, ale to jedynie racjonalne rozwiązanie” – stwierdził lider partii rządzącej.

„Mój młodszy kolega z Solidarnej Polski zawsze na koniec okazuje się racjonalny” – powiedział Kaczyński o liderze SP, a zarazem ministrze sprawiedliwości oraz prokuratorze generalnym Zbigniewie Ziobro.