– Maksymalna wysokość opłaty reprograficznej po planowanych zmianach w polskim prawie ma wynieść nawet 4 proc. ceny urządzeń takich jak komputery, tablety czy nośniki, pozwalające na powielanie muzyki, filmów lub książek. Jej wdrożenie ma przełożyć się na finansowanie działalności artystów zawodowych – podaje z kolei portal cyberdefence24.pl.
Co ciekawe, do nowej wersji opłaty reprograficznej odniósł się także resort edukacji, który wskazuje, że wzrost cen urządzeń elektronicznych odbije się na dostępie uczniów do możliwości kształcenia się. Ministerstwo Kultury szacuje, że z opłaty reprograficznej przychody mają wynieść nawet do pół miliarda złotych, które z kolei mają zostać przeznaczone „jako dopłaty do składek ubezpieczenia społecznego i zdrowotnego dla najmniej zarabiających artystów zawodowych”.
Związek Cyfrowa Polska zwraca uwagę na wywołaną kryzysem dużą inflację w Polsce i innych krajach oraz podkreśla, że za opisane wyżej wsparcie artystów zapłacą zwyczajni konsumenci, którzy będą kupować urządzenia elektroniczne.
Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego przekonuje jednak, że obawy są bezzasadne, dodając, że wprowadzana opłata nie wpłynie na ceny komputerów, tabletów i innych urządzeń elektronicznych podpadających pod nowe przepisy.
Niemniej jednak przykłady z krajów Europy Zachodniej, gdzie wprowadzono opłatę reprograficzną, jasno pokazują, że koszta te zostały przerzucone na konsumentów pod postacią wzrostu cen sprzętu elektronicznego w sklepach.
