Jak pamiętamy, informacja o rzekomym katastrofalnym stężeniu rtęci w Odrze wyszła ze strony niemieckiej, która następnie się tego wyparła, a proniemiecka opozycja w Polsce ustami wojewody z Platformy Obywatelskiej musiała się z tego tłumaczyć nie rzadko balansując na linie. Następnie badania niemieckie nie zgadzały się z polskimi, aż ostatecznie stwierdzono, że to nie wina rtęci i pojawiły się dowody na to, że przyczyn może być wiele, w tym wiele naturalnych, jak nadmierny zakwit złotych alg, obniżenie poziomu lustra wody oraz poziomu tlenu w wodzie.

Kolejnym fake newsem, który także był powielany w Niemczech miały być pestycydy herbicydy. Okazało się jednak, że w Polsce substancja ta została zbadana, a jej poziom określono jako „poniżej progu oznaczalności”, a więc nie miała ona negatywnego wpływu na ryby oraz inne gatunki. Tym samym nie miała żadnego związku ze śnięciem ryb, o czym pisała na Twitterze minister klimatu i środowiska Anna Moskwa.

Teraz strona niemiecka ma kolejną koncepcję. W wypowiedzi dla Deutsche Welle minister środowiska Niemiec Steffi Lemke uważa, że do odbudowania ekosystemu wymagane jest m.in. zachowanie „ekologicznie nienaruszonych płytkich obszarów wodnych, które nie są zaburzone czy niszczone pracami budowlanymi” – czytamy. - Rozbudowa Odry musi zostać zatrzymana. Niszczy ona tylko dodatkowo ten cenny ekosystem – dodaje niemiecki urzędnik.

O co chodzi? Otóż Odra może być wykorzystywana jako korytarz transportowy m.in. dla Czech.

- Użeglownienie Odry na transgranicznym odcinku między Kędzierzynem-Koźlem a czeskimi Ostrawą i Mosznowem pobudziłoby rozwój małych i średnich firm, dając ponad 630 miejsc pracy i nawet 16 mln euro rocznych dochodów z turystyki - wynika z analizy przeprowadzonej w ramach projektu „Odra OK” – podaje portal tysol.pl

Sprawę tę wyjaśnił w rozmowie z Portalem Morskim w 2018 roku burmistrz Kuźni Raciborskiej Paweł Macha.

- Realizacja Odrzańskiej Drogi Wodnej na przygranicznym odcinku rzeki stwarza możliwość uporządkowania gospodarki wodnej w szerokim aspekcie problemów – od suszy do powodzi. Racjonalne gospodarowanie wodą jest odpowiedzią na zmiany klimatyczne, które właśnie obserwujemy. Liczymy na to, że wspólne działania Czech i Polski w dorzeczu Odry pozwolą na skoordynowanie przedsięwzięć mających na celu nie tylko poprawę jakości wody, ale także kontrolowanie jej ilości – powiedział Macha.

Co więcej burmistrz Kuźni Raciborskiej uważa, że „racjonalne wykorzystanie zbiorników wodnych po obu stronach granicy da efekt nie tylko przeciwpowodziowy”, ale będzie także zapobiegać nadmiernemu obniżaniu się poziomu wody w Odrze, ponieważ obecnie zaczyna ona momentami przypominać rzeki okresowe, w których występują bardzo duże wahania przepływu.

Jak się ponadto okazuje sami Niemcy w większości posiadają rzeki uregulowane i są w tym względzie liderem w Unii Europejskiej. Jeśli natomiast chodzi o Odrę, to tutaj pojawiają się zupełnie inne koncepcje, niż te które stosują u siebie.

- Tylko w 2014 roku niemieckie rzeki przetransportowały 228,5 mln ton towarów. Stanowiło to 0,7 proc. wzrost względem roku 2013-go. Transport ładunków w kontenerach to 2,4 mln TEU - co stanowi wzrost rzędu 7,9 proc. Zaś towary importowane stanowią 103,9 mln ton. Żegluga śródlądowa jest potęgą u naszych zachodnich sąsiadów – pisał w roku 2016 portal wGospodarce.pl.

W tym miejscu warto też przywołać ostatnie mocne protesty i szum w niemieckich mediach, ale też po stronie klakierów w Polsce w związku z budową portu kontenerowego w Świnoujściu.

Szczecińska telewizja lokalna TVP3 informowała na początku sierpnia tego roku, że rząd Meklemburgii-Pomorza Przedniego sprzeciwia się budowie portu kontenerowego w Świnoujściu. Jak nie trudno się domyślić w ruch poszły popularne argumenty związane z ekologią, modne i nie po raz pierwszy stosowane w odniesieniu do Polski przez organizacje działające na zlecenia Niemiec i Rosji.

- Port kontenerowy w Świnoujściu to ważna inwestycja dla Polski, a przetarg na jego budowę znajduje się w ostatniej fazie. Rząd Meklemburgii-Pomorza Przedniego chcąc zapobiec budowie terminala grozi blokadą polskiego transportu towarowego przez wyspę Uznam – informuje TVP3 Szczecin.