Kampania informacyjna #StopRussiaNow została zapowiedziana przez premiera Mateusza Morawieckiego 23 kwietnia i rozpoczęła się już po trzech dniach, a odpowiedzialny za nią jest Radosław Tadajewski. Przedsięwzięcie trwało do 18 maja – w ciągu 22 dni udało się zdobyć 1,73 miliarda wyświetleń i zasięgu w Internecie. Na samą stronę internetową stoprussianow.eu weszło aż 7,711 mln unikalnych użytkowników. Co więcej, przygotowano wielką akcję bilboardową w różnych europejskich miastach, m.in. w Berlinie, Brukseli, Amsterdamie, Paryżu, Rzymie, Wiedniu, Budapeszcie, Atenach czy Sofii. Kampania dotarła aż do 172 mln obywateli Europy, którzy w ten sposób dowiedzieli się o rosyjskich zbrodniach na Ukrainie. Należy podkreślić, że budżet akcji wyniósł niespełna 15,5 mln złotych, co przy koszcie 8 groszy brutto za pozyskanie jednego użytkownika/czytelnika oznacza, że całe przedsięwzięcie zostało przeprowadzone niezwykle efektywnie.

Jak informowaliśmy już pod koniec lutego na łamach portalu Fronda.pl, dziennikarz portalu Onet Jacek Harłukowicz, wcześniej przez lata związany z "Gazetą Wyborczą" oraz skrajnie lewicowym portalem OKOpress.pl, przesłał do organizatora akcji #StopRussiaNow Radosława Tadajskiego pytania. Z uwagi na ich charakter oraz brak odpowiedzi ze strony dziennikarza Onetu, biznesmen postanowił zarówno pytania, jak i swoje odpowiedzi upublicznić, zamieszczając je w mediach społecznościowych.

Tadajewski oświadczył wówczas, że w jego ocenie planowana publikacja Onetu miałaby być tendencyjna i wymierzona w wizerunek jego firmy. Najwyraźniej nie pomylił się, ponieważ niedługo później Jacek Harłukowicz opublikował tekst dotyczący domniemanych nieprawidłowości podczas zawierania umowy sponsorskiej między PKN Orlen a Polskim Związkiem Piłki Nożnej. Dziennikarz Onetu uznał za skandaliczne, że firma związana z Tadajewskim obsługuje Orlen i PZPN. "Funkcjonujący na rynku od 2019 r. Publicon Services to firma z portfela funduszu venture capital Czysta3.VC, kontrolowanego przez biznesmena Radosława Tadajewskiego, od lat robiącego interesy z rządem PiS. Na jego działalność 40 mln zł wyłożyło w 2018 r. Narodowe Centrum Badań i Rozwoju - to instytucja, którą dziś kontroluje CBA" – pisał Harłukowicz.

Biznesmen nie mógł pozostać bierny i podjął odpowiednie kroki prawne. Co jednak najciekawsze, oprócz tego zaproponował dziennikarzowi Onetu publiczną rozmowę, która byłaby transmitowana na żywo w mediach społecznościowych. Spotkanie miałoby odbyć się w parku albo restauracji, a więc neutralnym miejscu.

Jacku, ostatnio byłem bohaterem kilku Twoich artykułów. Od dziecka lubię literaturę fantasy, jednak Ty ubrałeś ją w szaty dziennikarstwa śledczego. Podjąłem już w tej sprawie kroki prawne, o czym zapewne dowiesz się od swojego wydawcy, jednak kluczowy problem możemy rozwiązać sami” – w ten sposób Radosław Tadajewski zwrócił się do Jacka Harłukowicza w mediach społecznościowych.

Otóż... zapomniałeś zapytać mnie o jakąkolwiek z insynuacji, które opisałeś. Jest to tym bardziej dziwne, że jestem główną osią Twojej opowieści. Zaskakujące jest też to, że ledwie kilka dni temu skutecznie dostarczyłeś mi pytania w innej sprawie i uzyskałeś na nie odpowiedzi. W związku z tym zapraszam Cię do rozmowy. Będziesz mógł nadrobić ten brak. W czwartek o 12:00 jestem do Twojej dyspozycji. Spotkajmy się w naszym rodzinnym mieście, w parku, restauracji (może być La Maddalena należąca do Twojego dawnego redakcyjnego kolegi) czy innym przyjemnym miejscu. Włączymy live streaming w Twoim czy moim telefonie i porozmawiamy przy szerokiej widowni. Każdy z nas zada drugiemu kilka pytań (bo widzisz... ja też mam parę do Ciebie). Nie będziemy sobie przerywali. Będziemy starali się odpowiadać wyczerpująco i przytaczać fakty. Jesteś w uprzywilejowanej pozycji, bo jak sam napisałeś »Okoliczności wejścia Publiconu Sport do Polskiego Związku Piłki Nożnej badałem przez kilkanaście ostatnich miesięcy«, a ja przeczytałem o tym dopiero kilka dni temu. Masz więc wszystko w głowie, a nasza rozmowa to okazja dla Ciebie do głośnego zwieńczenia Twoich materiałów” – kontynuował Tadajewski.

"Słyszałem plotki, że z tymi materiałami, było inaczej niż piszesz, ale to na pewno »złe języki« chcą Cię skrzywdzić plotąc coś o 'wrzutce' autorstwa konkretnych osób. Nie wierzę im i liczę, że będziesz solidnie przygotowany, a szybki termin naszej rozmowy potraktujesz jako szansę, na udowodnienie, że było jak piszesz” – zakończył organizator akcji #StopRussiaNow.

Biznesmen zaproponował dziennikarzowi Onetu, żeby miejsce i przebieg spotkania ustalili publicznie na Twitterze do środy (8 marca) do godziny 21:00. Czy Jacek Harłukowicz przyjmie wyzwanie Radosława Tadajewskiego? O tym przekonamy się już wkrótce.