Todd pochwałę aborcji wygłosiła w protestanckim zborze w Karolinie Północnej w czasie swojego kazania, w którym skarżyła się, że język pro-liferów kształtuje rozumienie dziecka nienarodzonego jako istoty ludzkiej. Według „pastorki” zarówno katolicy, jak i chrześcijanie ewangelikalni kształtują „fikcyjną narrację, która formuje i kontroluje to, jak wszyscy myślimy i co czujemy na temat aborcji”. Jej zdaniem jest to „toksyczna teologia”, która „skolonizowała nasze umysły”, a także poprzez stygmatyzację i wstyd „uciszyła miliony kobiet i osób, które miały aborcję”.
Zdaniem Todd dzieci osiągają pełne człowieczeństwo dopiero wówczas, kiedy się urodzą, sugerując jednocześnie, że istnieją za tym argumenty teologiczne. Także w swojej książce Trust Women: A Progressive Christian Argument for Reproductive Justice (Ufajcie kobietom. Postępowy chrześcijański argument na rzecz sprawiedliwości reprodukcyjnej) „pastorka” twierdzi, że nienarodzone dzieci nie powinny mieć żadnych praw człowieka, gdyż nie są jeszcze w pełni rozwinięte i są zależne od matki. Jeśliby traktować serio tę argumentację, to takiego prawa należałoby odmówić zarówno niemowlętom, jak i dzieciom w wieku przedszkolnym, a także ludziom chorym i niedołężnym.
Absurdalności twierdzeń Todd można wykazać zarówno na gruncie prawa, jak i nauki, nie uciekając się do argumentacji religijnej. Zabójca matki w ciąży jest np. odpowiedzialny za podwójne morderstwo. Z kolei np. dostępne filmy i zdjęcia, które zrobiono w czasie tak wychwalanej przez „pastorkę” aborcji, pokazują jej okrucieństwo i brutalność, a także strach i cierpienie nienarodzonego dziecka.
Co ciekawe, protestantka przytaczając znany fragment Psalmu 139: „Ty utkałeś mnie w łonie mej Matki”, powiedziała, że kiedy była w ciąży „czuła coś świętego dziejącego się” w jej ciele, a także doceniła „liryczne piękno” tego tekstu. Jednak nie przeszkodziło to jej wychwalać aborcji i nawet stwierdzić, że taka postawa jest... „teologicznie spójna”.
