W kontekście dialogu z Rosją po napaści na Ukrainę Ojciec Święty stwierdził, że czasem „dialog śmierdzi”, ale nie wyklucza dialogu z żadną ze stron w wojnie, również z „agresorem”, ponieważ „zawsze jest możliwość, że dialog może zmienić tok rzeczy, zaoferować inny punkt widzenia, inne stanowisko”.

- „Jeśli nie prowadzimy dialogu zamykamy jedyną rozsądną drogę do pokoju”

- powiedział.

W czasie lotu z ust papieża Franciszka padły też przełomowe słowa ws. dostarczania broni Ukrainie. Franciszek, który odszedł od pojęcia wojny sprawiedliwej, a po napaści Rosji na Ukrainę trwał w niezrozumiałym pacyfizmie, wreszcie przyznał, że „obrona własna jest nie tylko dopuszczalna, ale jest to również wyraz miłości do ojczyzny”.

Jeszcze do niedawna Stolica Apostolska sprzeciwiała się dostarczaniu Ukrainie broni.

- „Wspólnota międzynarodowa chce uniknąć eskalacji i dlatego nikt nie interweniował bezpośrednio, ale widzę, że wielu wysyła broń. To straszne, gdy się o tym pomyśli, to może wywołać eskalację, której nie będzie można kontrolować”

- mówił w kwietniu watykański sekretarz stanu kard. Pietro Parolin.

Również w tym aspekcie Franciszek prezentuje już inną narrację podkreślając, że wysyłanie broni na Ukrainę to „decyzja polityczna, która może być moralna, zaakceptowana z moralnego punktu widzenia”. Zaznaczył jednak, że w ocenie moralnej kluczowa pozostaje motywacja. Negatywnie należy ocenić dostarczanie broni motywowane chęcią jej sprzedania czy pozbycia się broni niepotrzebnej.