- „Nie chodzi tylko o to, że zarówno Berlin, jak i Paryż robiły wszystko, aby wykorzystać wyjście Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej na swoją korzyść, na przykład odsuwając na bok londyńskie City jako centrum finansowe kontynentu lub robiąc bardzo niewiele, aby powstrzymać przeprawy łodzi (z migrantami) przez kanał La Manche. Bardziej niepokojące jest to, że we wszystkich ważnych sprawach globalnych, od konfliktu na Ukrainie po Chiny, Niemcy i Francja niezmiennie znajdują się po złej stronie historii”

- wyjaśnia autor.

Zdaniem publicysty, Niemcy i Francja tracą dawny szacunek, dlatego należy skupić się na innych kierunkach w dyplomacji.

- „W dzisiejszych czasach, jeśli chce się nawiązać współpracę z krajami europejskimi, które w pełni rozumieją stojące przed nami wyzwania, interesom Wielkiej Brytanii znacznie lepiej służyłoby rozszerzenie więzi z Polską i Słowacją”

- podkreśla.

Con Coughlin kontrastuje zdecydowaną postawę wobec wojny na Ukrainie prezentowaną przez Polskę i Słowację z opieszałością „dotychczas największych europejskich potęg”. Zwraca też uwagę na „zdecydowanie ambiwalentny stosunek” tych drugich do zagrożenia ze strony Państwa Środka.

- „W miarę jak Europa przygotowuje się do stojących przed nią wyzwań, w zachodnim sojuszu wyłania się nowy środek ciężkości - w którym kraje Europy Środkowej takie jak Polska są bardziej skłonne do przyjęcia roli lidera kosztem tradycyjnych potęg, takich jak Francuzi i Niemcy”

- twierdzi Brytyjczyk.