We wtorek, w czasie zmasowanego ostrzału Ukrainy, na polskie terytorium spadł pocisk radzieckiej produkcji. Chociaż najpewniej nie doszło do eksplozji samego ładunku, wybuchło znajdujące się w rakiecie paliwo, a w eksplozji zginęło dwóch Polaków. W ocenie polskich i amerykańskich władz był to najprawdopodobniej pocisk przeciwrakietowy wystrzelony przez ukraińską obronę, w celu strącenia rosyjskiej rakiety. Śledczy ustalają, czy doszło do błędu po stronie ukraińskich wojskowych, czy wypadek był konsekwencją awarii samej rakiety.

Jak na ten incydent zareagowała Bruksela?

- „Instytucje europejskie odnotowały informacje prezentowane przez polski rząd. Odetchnęły z ulgą, że to nie jest rakieta rosyjska intencjonalnie trafiająca Polskę. I na tym się skończyło”

- ocenił na antenie telewizji wPolsce.pl europoseł Jacek Saryusz-Wolski.

W środę odbyło się zwołane z inicjatywy Polski spotkanie komisji PE ds. polityki zagranicznej i bezpieczeństwa w tej sprawie. Gość telewizji wPolsce.pl zwrócił uwagę na fakt, że Komisja Europejska wysłała na to spotkanie „urzędnika relatywnie niskiej rangi”.

- „Jeśli po tym sądzić, to sprawa przestaje absorbować Komisję Europejską i Parlament Europejski. Dlatego nie spodziewałbym się większej refleksji”

- podkreślił.

Eurodeputowany wskazał, że Brukselę wciąż bardziej interesują kwestie rzekomych problemów z „praworządnością” niż bezpieczeństwem Polski. Szczególnie widoczne jest to w zdominowanym przez siły lewicowe Parlamencie Europejskim.

- „Jeśli sądzić znowu po Parlamencie Europejskim, to Polska jest w dużo mniejszym stopniu postrzegana jako kraj frontowy, a bardziej, jak przedstawia to opozycja, czyli jako kraj łamiący praworządność i demokrację, a najlepiej byłoby, gdyby rząd stracił władzę”

- powiedział Saryusz-Wolski.

Jakie działania powinna podejmować Polska wobec postawy unijnego establishmentu? Saryusz-Wolski zwrócił uwagę na taktykę rządu Viktora Orbana, który blokując wszystkie możliwe unijne projekty, najpewniej zapewni sobie dostęp do środków z Funduszu Odbudowy. Europoseł przekonuje, że Polska powinna zachować się podobnie.

- „Trzeba skończyć z naiwną wiarą, że przekonamy ich do czegokolwiek, jeśli oni mają cele, które nie mają żadnych związków z praworządnością. Im chodzi o zmianę ustroju Unii, co w zasadzie już osiągnęli, a po drugie chodzi o zmianę rządu w Warszawie. To brutalna gra brukselska i trzeba stosować adekwatne narzędzia – weta”

- stwierdził stanowczo.