Współprzewodniczący Lewicy Razem udzielił wywiadu dla PAP, w którym odniósł się do wyniku Lewicy w wyborach do Parlamentu Europejskiego. Polityk był pytany czy słaby rezultat może być efektem tego, że część Lewicy weszła do rządu.
- „Coś jest na rzeczy. Bardzo dużo głosów rozczarowania tym rządem i tym, że nie tak ludzie wyobrażali sobie zmianę, kiedy głosowali za zmianą jesienią ub. roku”
- powiedział.
Zwrócił uwagę na brak obiecywanej liberalizacji prawa aborcyjnego, rosnące ceny energii i sytuację na granicy z Białorusią.
- „Ludzie mają pretensje o to, że sprawy nie są załatwiane (…) a skoro tak, to oni po prostu zostają w domu, robią taki strajk wyborców”
- stwierdził.
Dlatego jego zdaniem konieczne są zmiany.
- „Czas grzecznej i potulnej Lewicy po prostu się skończył. Ten wynik (wyborczy) to jest dowód na to, że Lewica nie może być grzeczna, cicha i potulna, bo niknie w tle. I wtedy efekt jest taki, że nie załatwia spraw. Nasi wyborcy, lewicowi wyborcy, mają do nas o to pretensje. O to, że koleżanki i koledzy, którzy weszli do rządu, tych spraw nie załatwili. A z drugiej strony, jak ta Lewica się nie wyróżnia, nie potrafi walnąć mocno pięścią w stół, nie potrafi pokazać, że będzie twardo walczyć o sprawy, które są ważne dla naszych wyborców”
- podkreślił.
Co konkretnie postuluje ugrupowanie Zandberga?
- „Kredyt 0 proc. powinien się znaleźć w śmietniku już dawno. Od wielu tygodni namawiałem premiera Donalda Tuska, żeby po prostu tam go umieścił. Już najwyższy czas, żeby to zrobić”
- ocenił.
Polityk krytycznie odniósł się również do strefy buforowej, która jutro zacznie obowiązywać na granicy z Białorusią.
- „Strefa buforowa na granicy z Białorusią to złe narzędzie, do tego wątpliwe konstytucyjnie; granica musi być bezpieczna, ale to nie oznacza, że mamy zgadzać się na łamanie praw człowieka”
- przekonywał.
- „Przed wyborami mówiliśmy jasno: w tej sprawie nie może być tak, że na granicy umierają ludzie. Dziś ciągle jest kontynuowana polityka pushbacków i na granicy umierają ludzie. To jest złamanie też jednego ze zobowiązań, o których mówiły wszystkie partie, które szły po zmianę jesienią”
- dodał.
