Początki celebretu sięgają jeszcze czasów średniowiecza, kiedy podróżujący duchowni otrzymywali dokument umożliwiający zidentyfikowanie okaziciela. Stosowanie celebretu wprowadził dla całego Kościoła Sobór Trydencki. Okazywanie celebretu nie jest zazwyczaj koniecznością, gdyż księża sprawują z reguły posługę kapłańską w parafiach, które ich znają i zapraszają. Zdarzają się jednak sytuacje, kiedy jest to konieczne np. w czasie pielgrzymek lub dla uniknięcia oszustw takich, jak wyłudzanie pieniędzy, a także dla ochrony samych sakramentów i wiernych, którzy je przyjmują.

Biskup Alexandre Joly z Troyes, rzecznik Episkopatu Francji, wiadomość o cyfrowych celebretach podał 10 maja, informując, że biskupi już je posiadają, a ok. 17.000-18.000 tysięcy księży i diakonów ma je otrzymać do końca tego roku. Karta, zawierająca zdjęcie kapłana, oprócz danych personalnych i szczegółów związanych ze święceniami kapłańskimi, będzie umożliwiać połączenie się z krajową bazą danych poprzez kod QR. Kolory, które pojawią się na ekranie skanera będą oznaczać: zielony – ważne święcenia i brak ograniczeń w sprawowaniu posługi, pomarańczowy – ważne święcenia, ale pewne ograniczenia, a czerwony – brak możliwości sprawowania posługi kapłańskiej.

By chronić prywatność księży, szczegóły związane z powodem ograniczeń nie będą widoczne na ekranie, ale dostępne w sieci po wprowadzeniu przez kapłana PIN-u i osobistego hasła. Informacje podane będą w językach: francuskim, angielskim i po łacinie. Ograniczenia mogą dotyczyć np. publicznego sprawowania Eucharystii, spowiadania, udzielania namaszczenia chorych, występowania w telewizji lub radio itp. Jak podaje portal „Life Site News”, ograniczenia te nie muszą być koniecznie związane z jakimiś sankcjami, ale po prostu z takim faktem, że np. świeżo wyświęcony ksiądz nie może jeszcze spowiadać albo kapłan nie może usłyszeć spowiedzi lub jej zrozumieć.

Francuscy biskupi zdecydowali się wprowadzić celebret w nowej formie w następstwie skandalu wokół raportu o molestowaniu seksualnym nieletnich, który został opublikowany w październiku 2021 r. Wielu obserwatorów przyjęło przychylnie nową inicjatywę, widząc w niej szansę na uniknięcie sytuacji, w których księża objęci sankcjami będą starać się unikać ograniczeń.

Z drugiej strony organizacje występujące w imieniu ofiar nadużyć seksualnych krytykują wprowadzenie celebretu w formie cyfrowej, twierdząc nawet, że jest to „jeden z trzech najgłupszych pomysłów Kościoła katolickiego” i nie zaradza przyczynom nadużyć seksualnych. Domagają się oni pełnej publicznej listy duchownych dopuszczających się przestępstw seksualnych.

Jednak jak stwierdza Jeanne Smits z „Life Site News”, taka lista „naruszałaby prawa osoby w kraju, gdzie nie istnieje taki rejestr dla przestępców seksualnych. Wzmocniłoby to twierdzenia, że w Kościele znajduje się wyjątkowo wysoki procent zwyrodnialców, co nie jest prawdą. Proporcje są z grubsza te same, jak w innych grupach społecznych i zawodowych. Główną różnicą jest to, że dużo wyższy jest odsetek ofiar płci męskiej wśród duchowych zwyrodnialców seksualnych”.