„Agrobiznes” donosi, ze polskie zapasy cukru znacznie przekraczają roczne zapotrzebowanie, dlatego nadwyżka jest eksportowana. Nie brakuje go ani w Polsce, ani na rynku unijnym. Mimo to Polacy masowo wykupują cukier ze sklepów.
- „W dyskontach brakuje cukru, bo spanikowani klienci kupują na zapas, bojąc się wzrostu cen. Na dodatek muszą rywalizować o niego z właścicielami małych sklepów”
- wskazuje „Rzeczpospolita”.
Z podobną sytuacją mieliśmy do czynienia w 2020 roku, na początku pandemii koronawirusa. Wtedy również Polacy robili nieracjonalne zapasy.
- „Ludzie boją się, że cukier drożeje, robią więc zapasy cukru i przetworów, chcą się zabezpieczyć przed zimą, inflacją, różnymi lękami rynkowymi”
- wyjaśnia w rozmowie z „Rzeczpospolitą” Andrzej Faliński, wiceprezes Forum Dialogu Gospodarczego i ekspert ds. handlu.
Faliński zwraca też uwagę, że w lipcu mamy w Polsce szczyt zapotrzebowania na cukier przez klientów indywidualnych z uwagi na robienie przetworów.
Ceny cukru rzeczywiście będą rosły, ponieważ wzrosły ceny produkcji: energii elektrycznej, opakowań, certyfikatów CO2, nawozów.
- „Jesteśmy na etapie kontraktacji dostaw cukru naszym klientom na kolejny sezon. Obecne, wyższe niż w ubiegłorocznej kampanii ceny są odzwierciedleniem sytuacji rynkowej”
- wyjaśnia „Rzeczpospolitej” Marcin Lechowski, prezes Nordzucker.
Panika konsumentów ma jednak również wpływ na ceny. Eksperci wskazują, że z uwagi na masowe wykupywanie cukru, ceny stają się spekulacyjne.
- „Ten sam producent w Niemczech sprzedaje cukier po 3,7 zł, a w Polsce po 5 zł”
- wskazuje „Super Express”.
