Pełnomocnik posła Marcina Romanowskiego, mec. Bartosz Lewandowski poinformował dziś, że skierował do marszałek Senatu Małgorzaty Kidawy-Błońskiej wniosek o wygaszenie mandatu senatora Adama Bodnara. Minister sprawiedliwości i prokurator generalny wydał 26 lipca decyzję procesową dot. wniosku o wyłączenie prok. Dariusza Korneluka z powodu braku bezstronności. Tymczasem zgodnie z art.103 ust. 2 w związku z art.108 Konstytucji, nie można łączyć mandatu senatora z funkcją prokuratora. Wydając natomiast rozstrzygnięcie w toku śledztwa, jak zauważył mec. Lewandowski, minister Bodnar przejął stanowisko prokuratora.

- „Przepisy ustawy Prawo i prokuraturze sytuują pozycję Prokuratora Generalnego-Ministra Sprawiedliwości w sposób bardzo szczególny. Może on bowiem wydawać polecenia prokuratorom, jednakże jego uprawnienia szczególne w toku postępowań przygotowawczych są bardzo ograniczone. Ustawodawca wyraźnie oddzielił funkcję politycznie odpowiedzialnego Ministra Sprawiedliwości-Prokuratora Generalnego (polityka) od Prokuratora Krajowego, będącego czynnym prokuratorem oraz I zastępcą i mającego uprawnienia w obszarze kadrowym, a także mającego prawo podejmowania stosownych czynności procesowych z własnej inicjatywy, jak również na skutek ich przekazania czy przejęcia”

- wyjaśnił.

Do sprawy w wywiadzie dla portalu DoRzeczy.pl odniósł się były minister sprawiedliwości i prokurator generalny prof. Marcin Warchoł, który podkreśla, że Konstytucja jest w tej kwestii jednoznaczna.

- „W tej chwili Adam Bodnar powinien mieć wygaszony mandat”

- podkreślił.

O tym zdecyduje jednak wiceprzewodnicząca Platformy Obywatelskiej Małgorzata Kidawa-Błońska.

- „Formalnie decyduje o tym marszałek Senatu, ale to wynika wprost z prawa. Jeśli marszałek nie zastosuje się do prawa, to popełni przestępstwo. Każdy organ w Polsce działa na zasadzie i w granicach prawa. Mówi o tym art. 7 konstytucji, to zasada legalizmu”

- przypomniał parlamentarzysta i prawnik.

- „Marszałka Senatu i Ministra Sprawiedliwości też obowiązuje prawo, jak każdego z nas. Rządzącym nie wolno więcej niż zwykłym obywatelom. Co więcej, to właśnie rządzący powinni dawać przykład szacunku do prawa, a nie arogancji”

- dodał.