1 września, w 83. rocznicę wybuchu II wojny światowej, na Zamku Królewskim w Warszawie zaprezentowano raport o stratach Polski w czasie niemieckiej okupacji, które oszacowano na 6 bilionów 200 miliardów zł. Publikacja raportu ożywiła dyskusję nt. reparacji, a działania zmierzające do ich uzyskania rozpoczął rząd Zjednoczonej Prawicy. 3 października szef polskiego MSZ prof. Zbigniew Rau podpisał notę dyplomatyczną, za pośrednictwem której polski rząd wzywa niemieckie władze do „uregulowania kwestii następstw agresji niemieckiej w latach 1939-1945”.
Berlin wciąż utrzymuje jednak, że kwestia reparacji dla Polski została zamknięta na gruncie prawa międzynarodowego. Retorykę tę wspiera niemiecki ekspert w dziedzinie prawa międzynarodowego prof. Christian Tomuschat, który udzielił wywiadu dla Deutsche Welle w tej sprawie.
- „Moim zdaniem stanowisko Niemiec jest niezbite i nie da się nim zachwiać. A polskie żądania mnie zadziwiają. Po tym, jak między Niemcami i Polską od wielu lat istnieją przyjazne stosunki, a Polska została przyjęta do Unii Europejskiej również przy wsparciu Republiki Federalnej Niemiec, nagle wysuwane są pod adresem Niemiec takie niesamowite roszczenia. To bardzo dziwne”
- powiedział prawnik.
Dodał, że Polska domaga się czegoś, co się jej „po prostu nie należy”.
Tomuschat przekonuje przy tym, że Polska otrzymała od Niemiec więcej niż inne ofiary nazizmu.
- „Polska otrzymała obfitą rekompensatę w postaci jednej czwartej terytorium Niemiec”
- stwierdził.
- „Niemcy poniosły ogromną ofiarę i zaakceptowały to w procesie zjednoczenia Niemiec. Rozumiały to ostatecznie jako rekompensatę za cierpienia i szkody wyrządzone narodowi polskiemu”
- dodał.
Ocenił, że „Polska może być bardzo zadowolona z tego, co otrzymała”.
