- „Jeszcze nigdy żaden naród nie zdecydował się na realizację takiego projektu we współpracy z innym narodem, uznając swoją historyczną odpowiedzialność za zbrodnie i za ich ofiary”

- czytamy w opublikowanym planie ramowym projektu.

Poza upamiętnieniem niemieckich zbrodni na Polakach, Dom Polsko-Niemiecki ma też opowiadać o tysiącletniej historii polsko-niemieckich stosunków.

- „Nie bezpośrednio, ale bierzemy w tym udział, projekt będzie realizowany w konsultacji z Polską. Bacznie przyglądamy się jego realizacji, wyrażamy nasze opinie i jesteśmy otwarci. Nie wyobrażamy sobie realizacji tego projektu, dotyczącego najtragiczniejszego rozdziału w historii Polski, przez samych Niemców”

- mówi w wywiadzie dla „Rzeczpospolitej” ambasador Polski w Niemczech Dariusz Pawłoś.

Dom ma powstać na terenie dawnej Opery Krolla, gdzie Adolf Hitler ogłosił atak na Polskę. Trwają negocjacje z władzami stolicy ws. lokalizacji projektu. Ile czasu zajmie jego budowa?

- „Moim zdaniem to raczej dekady. Dla nas czas jest ważny. Nie możemy tego projektu odkładać w nieskończoność. Dlatego pozytywnie odebrałem zapowiedzi, że wcześniej będą inicjatywy towarzyszące. I mam nadzieję, że projekt będzie powstawał etapami, zaczynając od części pomnikowej, choć i w uchwale Bundestagu, i w tym projekcie nazwy pomnik się unika”

- ocenia ambasador Sadoś.