Oskarżycielami w procesie są głównie uczestnicy obrad Okrągłego Stołu.

Jak mówi w wywiadzie udzielonym portalowi i.pl prof. Zybertowicz, ten wyrok wpłynie na historię Polski, ponieważ jego oskarżyciele żądają od niego autoupokorzenia, a kara której żądają od naukowca pozywający to około miliona złotych.

Odnosząc się do zasadności wytoczonego procesu profesor przywołuje procesy stalinowskie.

- Kiedyś studiowałem historię stalinowskich procesów, w których oskarżeni świadomie przyznawali się do niepopełnionych uczynków i dokonywali publicznego autopotępienia – mówi.

- To intrygujące, dokąd obecnie zawędrowały osoby, które współtworzyły wolnościowy ruch solidarnościowy, a dziś domagają się, by ktoś dokonał publicznego autoupokorzenia ze względu na odmienną interpretację przeszłości. To jest tak niezgodne z duchem „Solidarności”, że zastanawiam się, czy nie kryje się za tym coś innego, czego na pierwszy rzut oka nie widać – komentuje naukowiec.

Według niego cała ta sytuacja jest całkowicie sprzeczna z duchem wolności słowa i pluralizmu w demokratycznym społeczeństwie.

- Albo chcemy żyć w społeczeństwie pluralistycznym i wtedy nie unikniemy różnych interpretacji przeszłości, w tym skrajnych i mylących, albo zarządzimy jedną oficjalną wykładnię – uważa.

- Wychodząc naprzeciw niektórym roszczeniom pozwu, zbliżylibyśmy się do mentalności typowej dla systemu autorytarnego – stwierdza prof. Zybertowicz.

Pełny tekst wywiadu z prof. Andrzejem Zybertowiczem można przeczytać TUTAJ.