Według amerykańskiego hierarchy „poświęcona środowisku encyklika Laudato si’ papieża Franciszka z 2015 r. zarówno demaskuje (...) separację [od świata], jak i wskazuje nam ścieżkę naprzód, by przejść od alienacji ku uzdrowieniu i odnowie ziemi”. Uważa on, że ojciec święty „wzywa do ochrony ziemi przed zadawanym jej gwałtem”, a także przed „niszczeniem lasów tropikalnych, plądrowaniem gleby, umniejszaniem zasobów wody, utratą bioróżnorodności w wyniku obojętności i chciwości”.
Według kardynała konieczność promowania idei wyłożonych w Laudato si’ przez uczelnie katolickie wynika z tego, że „skutki zmian klimatycznych” wyrządzają „szkodę społecznościom mężczyzn i kobiet na całym świecie”, a zwłaszcza ubogim, „pozbawiając ich życia, kradnąc im zdrowie i zamieniając ich w klimatycznych uchodźców bez domu”.
Jak zauważa w swoim komentarzu Emily Mangiaracina z „Life Site News”, „cała przesłanka kardynała – że zmiany klimatyczne i degradacja ziemi to najważniejsze globalne wyzwanie moralne – jest błędna, ponieważ najważniejsze kwestie moralne to z braku alternatywy te, które wiążą się z wewnętrznym grzechem ciężkim, podczas gdy degradacja środowiska nie jest wewnętrznie moralnie zła. Poza tym sama jego definicja jest dyskusyjna”.
Ponadto publicystka podkreśla, że znany ze swoich pro-homoseksualnych poglądów kard. McElroy, apelując do uniwersytetów katolickich, by promowały „ekologiczną odnowę”, jednocześnie „całkowicie zaniedbał, by wzywać je do promowania nauki Kościoła o aborcji i homoseksualizmie”. Ważniejszy zdaniem autorki jest fakt, by ratować dusze przed pójściem do piekła, by uświadamiać im naruszanie praw Bożych.
Mangiaracina sądzi, że „same podstawy wezwań Franciszka i McElroy’a do działań klimatycznych i zrównoważonego rozwoju są wątpliwe”. Wskazuje na rozbieżne opinie naukowców co do faktycznych przyczyn zmian klimatycznych i wpływu, jakie mają na nie ludzie. Jako przykład podaje Światową Deklarację Klimatyczną, którą podpisało 1100 naukowców i badaczy, a zgodnie z którą nie ma wcale stanu alarmowego, jeśli chodzi o klimat, zaś zmiany w nim występują cyklicznie.
Co więcej, według publicystki „Franciszek wykorzystał ideę, iż ludzie wywołują środowiskową dewastację poprzez normalną działalność gospodarczą jako pretekst do apelowania o globalne zarządzanie”. A zatem stanął po stronie globalistów, „apelując o obligatoryjne i łatwo monitorowane środki, by przyspieszyć światową tranzycję ekologiczną”.
Publicystka krytykuje pogląd kard. McElroy’a, że „Laudato si’ „jednoczy imperatyw moralny, by ocalić naszą planetę z imperatywem moralnym, by chronić ubogich i marginalizowanych w każdym czasie”. Mangiaracina sądzi, że „łączenie prawdziwego imperatywu moralnego, by służyć ubogim, ze sfabrykowanym tak zwanym imperatywem moralnym, by ocalić planetę, jest bezprecedensowe w historii Kościoła. Jest to sztuczne połączenie i używane jest ono przez Franciszka, by naciskać na globalne regulacje w sprawie stosowania paliw kopalnych, wykorzystywania energii itp.”
Publicystka uważa, że apel kard. McElroya o promowanie przez uniwersytety katolickie ekologicznego „imperatywu moralnego” jest teologicznie bezpodstawny, a może służyć globalistom w realizacji ich planów „świeckiego globalnego rządu, co nie ma oparcia w nauce katolickiej”.
