W ub. tygodniu „Newsweek” opublikował artykuł, którego autor, powołując się na zeznania Marcina W. przekonywał, że kompromitujące polityków Platformy Obywatelskiej nagrania zarejestrowane w restauracji Sowa i Przyjaciele mogły trafić do rosyjskich służb. W odpowiedzi na tę publikację Donald Tusk zwołał konferencję prasową, na której zapowiedział, że Koalicja Obywatelska złoży wniosek o powołanie komisji śledczej w tej sprawie. „Jeden z kluczowych świadków, który zyskał status małego świadka koronnego” – mówił o Marcinie W. Donald Tusk. W związku z uwiarygodnianiem zeznań wspólnika Marka Falenty przez polityków Platformy Obywatelskiej, prokurator generalny Zbigniew Ziobro zdecydował o upublicznieniu części zeznań W. Okazuje się, że w czasie śledztwa przekonywał on prokuratura, iż korumpował polityków Platformy Obywatelskiej. Miał m.in. przekazać Michałowi Tuskowi reklamówkę z 600 tys. euro.
Do sprawy odniósł się dziś na antenie RMF FM wiceminister Sebastian Kaleta.
- „Donald Tusk wyciągnął sobie jakiś fragment zeznań tego człowieka, zrobił z niego wyrocznię. Wręcz mówił, że to Rosjanie osadzili rząd Zjednoczonej Prawicy. Zbigniew Ziobro powiedział, że do zeznań każdego świadka tego typu należy podchodzić z dystansem. Skoro jest wyrocznią dla Donalda Tuska, to zapoznajmy się z wszystkimi jego słowami”
- powiedział polityk.
- „Tusk zawierzył człowiekowi, który twierdzi, że jego syn brał łapówkę. Dał mu wiarę, pełną wiarę”
- dodał.
Co dalej ze sprawą zeznań obciążających polityków Platformy?
- „W tym momencie, skoro prokuratura nie postawiła zarzutów korupcyjnych, oznacza, że nie zgromadziła dowodów, które wskazałyby na popełnienie tych czynów. Natomiast sprawa nie została zakończona”
- wyjaśnił wiceszef resortu sprawiedliwości.
