Sprawę polityka PSL opisuje „Fakt”, z którego dowiadujemy się, że Bartoszewski zawozi swój zegarek do czyszczenia do Szwajcarii, ale już podróże z podwarszawskich Chajęt, gdzie zamieszkuje w miejscowym dworku do pracy w Sejmie, są już dla wspomnianego posła zbyt uciążliwe.
„Chajęty, gdzie mieszkam, są zbyt daleko, żebym stamtąd dojeżdżał i wracał po nocy” – wyjaśnił dziennikowi Bartoszewski i dodał z rozbrajającą szczerością: „Mógłbym mieszkać w hotelu sejmowym, ale wygodniej jest mi mieć mieszkanie”.
„Nie widzę powodu, aby rezygnować z mieszkania w Warszawie, bo to nikomu nie pomoże, a ja nie blokuję do końca kadencji pokoju w hotelu sejmowym” – skonstatował Władysław Teofil Bartoszewski.
Jak widać program poprzedniej koalicji rządzącej: „By żyło się lepiej” nie stracił na aktualności nawet po przejściu do opozycji.
