Nowacka uspokaja, że zmiany nie niosą za sobą konieczności zakupu nowych podręczników, apelując jednocześnie o ostrożność wobec osób, które mogłyby próbować wykorzystać sytuację do oszustw. „Nie ma powodu, by wymieniać podręczniki lub kupować nowe ze względu na uszczuplone podstawy programowe” – podkreśliła.
Zmiany w programie obejmują 18 przedmiotów ogólnokształcących, jednak nie dotyczą edukacji wczesnoszkolnej oraz przedmiotów zawodowych. Mimo tego, decyzja o uszczupleniu materiału spotkała się z krytyką. Profesor Andrzej Nowak ostrzegał, że redukcja programu może prowadzić do zaniedbania istotnych postaci i wydarzeń w edukacji historycznej, takich jak Witold Pilecki czy Powstanie Warszawskie.
Kontrowersje wzbudziło również dopuszczenie do użytku polsko-niemieckiego podręcznika do historii, który pomija niektóre ważne elementy z historii Polski. Krytycy obawiają się, że zmniejszenie ilości materiału może wpłynąć negatywnie na poziom wiedzy uczniów.
Mimo to MEN nadal upiera się przy swojej decyzji, argumentując, że zmiany mają na celu odciążenie uczniów bez narażania ich na dodatkowe koszty związane z zakupem nowych podręczników.
