Tegoroczne zmagania na igrzyskach Masiuk już niestety zakończył. Wynik 53,44 na dystansie 100 m w półfinale nie wystarczył aby trafić do finału.

W rozmowie z dziennikarzem Eurosportu sporo gorzkich słów poświęcił warunkom w wiosce olimpijskiej:

Mam prawie dwa metry, śpię na tym kartonowym łóżku, które jest totalne niewygodne, jest na mnie za krótkie”.

Dodał, że był przekonany, że igrzyska jako największa impreza sportowa na świecie, są też najlepiej zorganizowane. Tymczasem – przekonuje polski pływak – to prawdopodobnie najgorzej zorganizowana impreza, na jakiej się pojawił.

Wszystko tutaj jest totalnie robione na miszmasz. Autobusy jeżdżą, jak chcą. Klima jest albo czasami ogrzewanie”

- mówił w wywiadzie sportowiec.

Na koniec podsumował:

Ci Francuzi nic nie ogarniają. Dramat, po prostu dramat”.