W rozmowie z „Newsweekiem” aktor ubolewał nad standardem życia polskich artystów.
- „Jeżeli księża dostają od państwa emeryturę, to dlaczego artyści nie mogą? Tylko 4-5 proc. artystów ma etaty. Tych, którym się powiodło, jest podobnie mało. Reszta klepie biedę, czuje się zaniedbana i zapomniana przez państwo, nie jest ubezpieczona, bez prawa do leczenia onkologicznego”
- mówił.
Artyści tymczasem to według niego „kapłani świadomości”, którzy powinni zająć miejsce Kościoła.
- „Póki politycy opozycji nie zrozumieją, że kultura to prawdziwe antidotum na odczarowanie polskiego społeczeństwa, wygrywać będzie duchowość fałszywie przypisana dziś Kościołowi. A Bóg, czy też idea Boga nie jest jedyną możliwą formą duchowości. Dziś widać to już bardzo wyraźnie. Duchowość związana z ekologią, z równością, z europejskością, modernizacją, równością, każda idea, która łączy i daje poczucie wspólnotowości, jest szansą na wygranie lepszej Polski, ba – lepszego świata”
- mówił.
Krytykował też polityków opozycji, którzy nie chcą podporządkować się Donaldowi Tuskowi przed zbliżającymi się wyborami.
- „Trzeba odnieść zwycięstwo, a to oznacza, że każdy głos się liczy, naprawdę każdy. Dlatego uwiera mnie, gdy lewica podgryza bez pardonu Tuska”
- stwierdził.
To właśnie Donald Tusk jest w oczach Chyry osobą, która uratuje kraj przed PiS-em i Kościołem.
- „Wygląda na to, że wie, co robi. KO nie jest formacją moich marzeń, ale polityka to nie jest kraina cudownie spełniających się snów. KO gwarantuje najwięcej w ramach państwa demokratycznego i ma realną szansę na wygraną”
- przekonywał.
