Wybranie Chin do Rady Wykonawczej WHO skomentował na Twitterze Hillel Neuer, działacz na rzecz praw człowieka i prawnik: „To reżym, który stłumił tych w Wuhan, którzy jak dr Li Wenliang próbowali odważnie ostrzec świat przed koronawirusem”. Neuer dodał też z oburzeniem: „Ani jedno państwo demokratyczne nie zabrało głosu, by wyrazić sprzeciw”. Oprócz Chin po jednym przedstawicielu w Radzie Wykonawczej mają: Brazylia, Kanada, Etiopia, Malediwy, Mikronezja, Maroko, Republika Mołdawii, Senegal, Słowacja, Stany Zjednoczone i Jemen.
Michael Haynes z „Life Site News” przywołuje wypowiedź Li-Meng Yan, która jest doktorem i wirusologiem zbiegłym do USA w kwietniu 2020 roku z Chin. Dr Li-Meng Yan powiedziała, że w oparciu o własne badania nie wierzy w to, by pochodzenie Covid-19 było naturalne. Jej zdaniem „był on stworzony w laboratorium”. Jej opinię potwierdzały też inne prace naukowe wskazujące na „zaawansowane modyfikacje laboratoryjne, a nie ewolucję naturalną”.
Haynes wskazuje też na politykę lockdown-ów stosowaną przez Chiny, która stała się wzorem narzucania ostrych restrykcji dla wielu państw na całym świecie. Wśród tych restrykcji wyróżnił wykorzystanie systemów śledzenia kontaktów różnych osób, a także paszporty szczepionkowe. Chiny oprócz tego blokują możliwość uczestnictwa Tajwanu w spotkaniu WHO, gdyż nie uznają jego niepodległości.
„Chiny – kluczowy orędownik ostrych reakcji antypandemicznych – znajdzie się teraz na kluczowym stanowisku, by wpływać na WHO i WHA [Światowe Zgromadzenie Zdrowia], gdy państwa członkowskie dyskutują kontrowersyjny traktat pandemiczny” – pisze Haynes. Krytycy zwracają uwagę na to, że zapisy, jakie proponują w traktacie Stany Zjednoczone, mogą doprowadzić do utraty niezależności w przypadku pandemii przez poszczególne państwa, które zrzekałyby się roli decyzyjnej na rzecz Światowej Organizacji Zdrowia.
Chiny mogą jednak spotkać się z ostrą opozycją Brazylii w Radzie Wykonawczej. Brazylijski prezydent Jair Bolosonaro bowiem już stanowczo potępił pomysł traktatu.
