Na wizerunek, który 2 sierpnia na Twitterze zamieściła chińska ambasada, zwrócił uwagę Joseph Summers z „Life Site News”. Naprzeciw kobiety w drzwiach pokoju wyobrażony jest muskularny mężczyzna z młotem w ręku, a cały rysunek opatrzono napisem po angielsku: „Nikt nie lubi wojny, ale żaden ojciec nie pozwoliłby nigdy nikomu ukraść jego dziecka”. Nad obrazkiem po chińsku widnieje też napis: „Maryja kradnąca dziecko” i podane jest imię artysty, chińskiego propagandysty: Wuheqilin.

Jak pisze Summers, w reakcji na wizytę Pelosi na Tajwanie chiński ambasador we Francji stwierdził, że była to „niepotrzebna prowokacja” i dodał, że gdy już Chiny obejmą Tajwan kontrolą, to zaczną proces „reedukacji”.

Z kolei na łamach „UCA News” Michael Chambon, który jest teologiem i antropologiem, przypomniał o upowszechnianiu przez chińskich komunistów wymyślonych historii, jakoby katolickie sierocińce porywały i zabijały chińskie dzieci. „Ten wizerunek jest nie tylko obraźliwy, ale sygnalizuje możliwy powrót do wcześniejszej komunistycznej ideologii, która może wielu wyrządzić krzywdę” napisał Chambon o tweecie chińskiej ambasady. Jednocześnie zwrócił uwagę na podtrzymywanie relacji z Tajwanem przez Watykan.

Jak zauważa Summers, zamieszczenie takiego antykatolickiego tweeta stawia pod znakiem zapytania relacje chińsko-watykańskie i przypomina mocno krytyczne stanowisko kard. Josepha Zena, emerytowanego biskupa Hongkongu, wobec porozumienia Watykanu z Pekinem. To tajne porozumienie podpisano w 2018 r., a następnie odnowiono w roku 2020.

Kościół katolicki w Chinach jest podzielony na Kościół podziemny i Kościół uznawany oficjalnie przez komunistów. Zgodnie z porozumieniem watykańsko-chińskim papież Franciszek uznał siedmiu biskupów, których powołał rząd chiński, choć zostali oni wcześniej ekskomunikowani. Co więcej poproszono dwóch prawowitych biskupów z Kościoła podziemnego, by ustąpili miejsca duchownym, którzy byli uznani wcześniej za schizmatyków.