Przypomnijmy, że protesty na skalę porównywalną do tych na placu Niebiańskiego Spokoju w 1989, rozpoczęły się w Chinach pod koniec listopada, po wydarzeniach w mieście Urumczi. W wyniku pożaru zginęło tam 10 osób, a przeciwnicy restrykcji sanitarnych są przekonani, że to właśnie obostrzenia utrudniły ofiarom wydostanie się z płonącego budynku, a strażakom skuteczną interwencję. W największych chińskich miastach zorganizowano ogromne manifestacje, których uczestnicy domagali się odejścia od polityki „zero-COVID” i odsunięcia od władzy Xi Jinpinga.

- „Rzucenie ogromnych sił policyjnych na protestujących, blokowanie miejsc, gdzie skrzykują się demonstranci, a także rozpoczęcie kampanii wyszukiwania wrogich sił mających rzekomo odgórnie sterować protestami przeciw dobrej, komunistycznej władzy, na pierwszy rzut oka może świadczyć o tym, że władze panują nad sytuacją, ale w rzeczywistości ten pokaz siły nie jest w stanie przykryć rzeczywistości – Xi Jinping rakiem wycofuje się z polityki zero-COVID, z której uczynił symbol swoich rządów”

- komentuje red. Włoczyk.